Link do zewnętrznego obrazka
No pięknie, znowu doprowadziłem ją do płaczu. A starałem się pilnować tego co mówię. Czyli Kathe pragnie towarzystwa. To towarzystwo nie pragnie jej... W sumie mnie także onieśmielała, dlatego nie zagadałem do niej przed tym wszystkim. Była taka cicha i ponura, wiecznie w żałobnej czerni. Teraz jednak zobaczyłem jej w zupełnie innym świetle. Pragnęła kogoś, kto by ją zrozumiał, tak jak każdy człowiek. Nie była aspołeczna, lecz odtrącana. Przytuliłem ją jeszcze mocniej, nie przejmując się powiększającą plamą łez na bluzie i zacząłem gładzić ją po włosach.
- Dla kogo było by lepiej? Dla świata, dla twoich rodziców, dla ciebie? Skąd wiesz, co by było, gdybyś nie istniała? Każdy z nas jest ważnym elementem układanki. Może wpływasz na czyjś charakter tym, że jesteś kim jesteś? Może ktoś patrząc na to, że siedzisz sama ma ochotę przytulić cię i nie puścić, chociaż nie czuje tego do nikogo innego? - Kurczę, wygadałem się ze swoich uczuć. O tak, nie jestem miłosierny od urodzenia... Wszystko zaczęło się w liceum. To kwestia wychowania, ale przecież każdy potrzebuje katalizatora.


