Jeju ludzie nie martwcie się.
Pójdziecie na rozmowę o pracę i pracodawca zapyta: Ile pani miała % z tego i tego przedmiotu na egzaminie gimnazjalnym?
XDDDD

Strony : 1 ... 56 57 58 59 60 ... 74
Jeju ludzie nie martwcie się.
Pójdziecie na rozmowę o pracę i pracodawca zapyta: Ile pani miała % z tego i tego przedmiotu na egzaminie gimnazjalnym?
XDDDD

Ja się przejmuję tylko angielskim, bo mam presję przez wyniki próbnych. XD Ale nie to, że nauczycielka mnie ciśnie, ja sama siebie cisnę. No bo jak to tak - jestem lepsza od maturzystki nie wyciągnę 100% z gimnazjalnego? xD
Hoho, muszę dziś zgrać swoje rzeczy z kompa, bo tata go odda na reset systemu. Oby się wreszcie przestał zacinać. <3

No to masz robotę na kompie
no oby 

Najlepsze jest to, że sis zabrała laptopa, a ja nie wiem, czy mi się zmieści wszystko na pendrivie, który ma tylko 8GB. XD Mam jeszcze kartę pamięci w telefonie, chyba też 8GB... Albo 16. XD Wymontuję ją potem i zgram filmy, których za nic w świecie nie pozwolę usunąć. Jak się nie zmieszczą, to poproszę siostrę, żeby jutro je zgrała, bo sama nie mam zamiaru wracać do domu przed niedzielą, za drogo mi wyjdzie jeżdżenie. xD Te plusy babci mieszkającej pomiędzy Piotrkowem, a moją wsią - zanocuję u niej. <3
Ostatnio zmieniony przez Majerankowa (21-04-2016 o 10h20)

Bo ogarnięciu postów jestem jak ten koleś
Link do zewnętrznego obrazka

Dziewczyny, nie wiem jak Wam to powiedzieć, ale okazało się, że trza się uczyć fizyki, bo jak ktoś umie fizykę to się nauczy sztuczek fizycznych.
Pouczę się jutro, bo dziś jestem po wyciecze ledwo żywa.
Ekhem, a ja? Ja też się obrażam, ale od wczoraj jakoś mi tak dobrze idzie, więc się nie fochnę na razie.
Bardziej mi chodzi o to, żeby nikogo nie obgadywać/obrażać. Załatwcie to proszę między sobą a nie tak przy wszystkich
A na jakiej wycieczce byłaś? 

A, nie powiem. Jak zwykle schrzaniłam.
Mineo ja tak za każdym razem XDDD Jak widziałam tego gifa po raz pierwszy to tak śmiechłam
No dobra powiem - byliśmy w Żywcu na górze Żar i jeszcze na eksperymentach, bo nasza wychowawczyni jest fizyczką.
A ten gif jest na serio śmieszny.
Ja bym miała tam 70 parę punktów.
O, eksperymenty! Jakie? Coś ciekawego?
Pożalę się wam swoim "geniuszem" - zrobiłam sobie kawę i niby wszystko spoko, ale chciałam wypróbować wersję z chilli. Nie wiedziałam jednak, że ta przyprawa jest tak mocna i sypnęłam prawie pół łyżeczki... Spłonęłam wewnętrznie. XDD
A wam jak tam dzień mija? ^^

Zioło, brawo *klasku, klasku*. Powoli Twój poziom radzenia sobie w kuchni sięga do mojego. xD
Ja leżem w łóżku i się wygrzewam. Wypiłam już chyba z 5 herbat. Nawet zniknął mi już katar, ale gardło za to zaczęło bardziej boleć 

Katar to największe zło, więc dobrze, że przynajmniej to ci przeszło. Ja najczęściej mam tylko katar, nic więcej mnie nie atakuje. Ostatnio miałam koszmarny kaszel, ale przeszedł po syropie. Na szczęście, bo dwie klasy trzecie chyba popełniłyby na mnie rytualny mord, gdybym kaszlała na egzaminie. x"D

Takie z ciekłym azotem 
Był epicki wybuch. Wcale niegłośny, ale przepiękny <3
Była tam nawet słynna "ściana kawiarni", ale linie były faktycznie równoległe.
I pan prowadzący kazał nam się uczyć, a my myśleliśmy, że on jest magikiem XD
Aż jestem ciekawa, jakie to były doświadczenia, bo sama przeprowadzałam kilka takich z ciekłym azotem~
Półkolonie z chemii i robotyki ♥
Ban, bo lubię też takie doświadczenia, a najlepiej te niespodziewane<3 xD
Ten tego. Nadmuchany balon pan potraktował ciekłym azotem i powietrze w balonie się skropliło.
Albo gorąca woda + azot dała taki piękny wybuch.
Ja tak to zapamiętałam, ale ja ledwo z fizyki mam 5, także XD
Ja nie zawsze lubię te niespodziewane. Raz dwoje ekhem... niezbyt rozważnych osób z kółka chemicznego, mimo że znało możliwe konsekwencje, zamiast wrzucić do cylindra miarowego z wodą małą kosteczkę sodu (jak robiliśmy wcześniej), wrzuciło kilkucentymetrową kostkę.
Jak wiadomo, jest to bardzo burzliwa reakcja, w której na dodatek wydziela się wybuchowy wodór. A jeden z nich na dodatek zrobił to co wcześniej robiliśmy przy mniejszych kostkach - podsunął zapalone łuczywo. Z cylindra poszedł wielki słup ognia. To charakterystyczne "szczeknięcie", było tak ogłuszające, że potem cały dzień gorzej słyszałam.
A kiedy myśleliśmy, że już się uspokoiło, doszło do samozapłonu. Tym razem słup ognia sięgnął do sufitu i rozszedł się na boki, szczeknięcie było chyba jeszcze głośniejsze.
To mogło rozsadzić szklany cylinder miarowy, a szkła zostałyby z wielką siłą rzucone w naszym kierunku. Nie mieliśmy ochronnych ubrań. Akurat wtedy nie mieliśmy nawet okularów ochronnych.
Mogliśmy zginąć.
Tak to jest kiedy wszyscy się na chwilę odwrócą, a ktoś okaże się skończonym... ekhem.
A na półkoloniach robiliśmy z azotem też trochę innych rzeczy - "wybuch" był na koniec na dworze
Najpierw zamrażaliśmy róże (wyglądały cudnie ♥), a potem ciastka, które jedliśmy XD To jest mega śmieszne uczucie, bo ustami i nosem leci ci para, a to ciastko jest baardzo zimne i ma charakterystyczny posmak. Potem robiliśmy kręćki z bitej śmietany i wkładaliśmy do azotu - wychodziły takie jakby mini-bezy, które też jedliśmy ♥♥♥ Potem zamroziliśmy dwa jabłka, które rozbiliśmy na szkolnym dziedzińcu XD
Ostatnio zmieniony przez Iremi (23-04-2016 o 21h18)
Ach to jest świetne.
Pan zamroził różę i opowiedział nam takie coś:
Chłopak przyszedł z różą w poniedziałek do dziewczyny, ale okazało się, że nie ma jej i będzie dopiero w sobotę, to wsadził róże do ciekłego azotu.
W sobotę wziął zamarzniętą różę i dał ją dziewczynie. Ona uważała na fizyce, więc rozbiła sobie różę.
Tak tą historyjkę pamiętam.
Chciałabym kiedyś zobaczyć taką różę. Niestety, nasza szkoła jest zbyt biedna na ciekły azot i największym eksperymentem jaki robiliśmy, było spalanie wiórów magnezowych. To znaczy robiliśmy ich więcej, ale ten pamiętam najlepiej z wiadomych względów.

Ale to było w miejscu do pokazów.
...
...
Iremi miała w szkole...
Kurczę, poszłam spać po trzeciej, a już teraz przyszła babcia i ględzi rodzicom w innym pokoju tak głośno, że nie mogę spać. ._. W ogóle wow, chwila, kiedy ona przestała się czepiać, że nie chodzimy do kościoła...? *plsnieróbciedyskusjioreligii*

Też nie wiem, a szkoły są bardzo różne.
Ja chodzę do jednego z lepszych gimbazjów.
Ja mieszkam na wsi i nie miałam możliwości wyboru gimnazjum. XD Ale prawdę mówiąc nie żałuję za bardzo. Mimo wszystko nic bym nie zmieniła. ^^
*Ta, pewnie jak już we wrześniu pójdę do technikum, to będę płakała, że mieliśmy słaby poziom nauczania czy coś. XDD*

Majeranku, ja też chodzę do biednej szkoły w prawdopodobnie najmniejszym mieście w województwie (żeby uzyskało prawa miejskie, musieli dołączyć jedną z okolicznych wsi, bo liczba ludność była zbyt mała xD), ale nasze gimnazjum przystąpiło do projektu edukacyjnego, w dużej mierze sponsorowanego z Unii ;D
No i kto chciał, ten się zapisywał xD
Mieliśmy półkolonie z chemii, fizyki, robotyki, elektryki i chyba ekologii.
A całym rokiem były różne kółka - na większości szału nie było, ale zawsze coś się poznało ^^
No i było kilka darmowych wycieczek - pamiętam do teatru i eksplozeum, nie wiem czy było coś jeszcze.
A dodatkowo na szkolnym kółku chemicznym robiliśmy (i czasem robimy ^^) doświadczenia, zwłaszcza że w tym roku (w wrześniu i październiku) skończy się gwarancja większości odczynników, które trzeba będzie wyrzucić lub ukryć przed sanepidem xD Dlatego możemy sobie zaszaleć x"D Ale ciekłego azotu w szole też nie mamy xD
Ostatnio zmieniony przez Iremi (24-04-2016 o 10h35)