No właśnie...
Bo mnie aż tak to zaciekawiło, gdy słuchałam radia i zajrzałam na twittera, czemu ta charakterystyka wzbudziła takie przerażenie. Czemu, no? Serio pytam.
Charakterystyka była chyba moją drugą ulubioną i jedną z najłatwiejszych, zaraz po opowiadaniu, formą. To tak, jakby, no nie wiem, plotkowało się o kimś, najpierw wieszając na nim psy (a Polacy to uwielbiają), a potem wypunktowując kilka dobrych cech, no bo jakieś tam jednak każdy (oprócz Joffreya z "Gry o Tron") ma. Chociaż, przyznaję, klucz (istnieje to dziadowskie coś jeszcze podczas sprawdzania?) zabija wszelką indywidualność i talent i myślę, że moja licealna charakterystyka Judyma, w której zjechałam go jak psa, a na koniec (posługując się cytatem z Sapkowskiego) zwyzywałam, albo dość natchniona i pełna szkockich słówek charakterystyka Makbeta raczej by nie przeszły. Smutne.
Zajrzałam sobie teraz na arkusz z polskiego i... no... trochę się załamałam. Żeby autorzy testów uważali, że uczniom 3. klasy gimnazjum trzeba w przypisach tłumaczyć, kim był Sokrates albo co to jest paradoks... Nie pozostaje mi nic innego, tylko zacząć płakać z rozpaczy ;A;
Historię x lat temu (kiedy byłam na bieżąco z materiałem) zdałabym z łatwością, teraz mam trochę już dziur, ale większość pytań to w zasadzie bułka z masłem, jest tam albo wiedza elementarna, albo wszystko jest jak byk w tekście źródłowym/na mapce (twierdzę tak pomimo tego, że czytania z map swego czasu nienawidziłam, bo mam zerową orientację w terenie). A pytań z WOSu (którego też nienawidziłam) było śmiesznie mało... Całe szczęście, chociaż i tak podejrzewam, że to wszystko jest do wyuczenia, a w większości pytań wystarczy umiejętność czytania ze zrozumieniem...
Ostatnio zmieniony przez Saeniver (18-04-2016 o 19h48)