Strona główna

Forum - Missfashion.pl, gra o modzie dla dziewczyn!

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 5

#76 01-10-2015 o 23h39

Miss'Sensei
Minwet
Rosier - jedna z postaci mojej współpisarki, którą narysowałam
Miejsce: My own world
Wiadomości: 1 216

/ Sorry, z komórki /

Dick Clyde Henline

Wziął głęboki wdech i przetarł twarz. Jednym dużym krokiem wyszedł na środek.
- Dobra... - Rozejrzał się po zebranych. - Fran, albo Van, pójdziecie pogadać z Drake'iem? Tylko lepiej będzie jak jedna z was, to się dogadajcie. Osobiście wolałbym aby poszła Fran, ale Ciebie Vanessa chyba bardziej posłucha, co nie? Spróbuj go uspokoić i namówić żeby wrócić. Reszta niech zostanie i poczeka. Uspokójcie się i przygotujcie do przemiany. - Zrobił jeszcze jeden wdech i spojrzał na drzwi. - A ja idę poszukać Jaydena... - Wymamrotał pod nosem próbując dodac sobie otuchy.
Już nawet zdążył wyjść zniechęcony na świeże powietrze, gdy ktoś go zatrzymał za ramię. To była Fran. Sama chciał pójść pogadać z Jaydenem, a gdy Dick zapytał się czy na pewno, i dostał potwierdzenie, to już więcej nie nalegał. I zaczął się z powrotem wspinać po schodach. Minął Vanessę, i wszedł do pokoju z resztą. Przeleciał po wszystkich wzrokiem.
- To zabieramy się za przygotowania? Lepiej to zrobić niż potem pozwolić im się przy tym pokłócić, jak dziewczyny ich namówią już do powrotu. - Dodał próbując wysilić się na choć slaby uśmiech, ale raczej wyszedł mu on mizernie.

Ostatnio zmieniony przez Minwet (02-10-2015 o 16h34)



https://media.giphy.com/media/OcXfhCkD8sPa8/giphy.gif

Offline

#77 03-10-2015 o 18h35

Miss'wow
natasza793
...
Miejsce: Dobre
Wiadomości: 714

Link do zewnętrznego obrazka

Z nudów zaczęłam w myślach wymyślać różne historię. Czasem tak robiłam, gdy chciałam się zająć czymś a nie wiedziałam czym. Tylko przez to jeszcze bardziej się dołowałam. Ponieważ zawsze wyobrażam sobie super szczęśliwą rodziną. W której rodzice dużo czasu spędzają z dzieckiem, a nie zapominają przyjechać na jego urodziny. Nawet na takie są szesnastka. Na szczęście lub nie moje rozmyślania przerwał Jay. Który ochrzaniał Draka, że ten się spóźnił. Gdy chłopak nawiązał do pogrzebu automatycznie spojrzałam na Marion. Zauważyłam, że iż słowa chłopaka uderzył, bo przymknęła powiek. Ciekawe by stłumić łzy czy też z innego powodu. Nie chciałam na tym rozmyślać, bo atmosfera w pokoju robiła się coraz cięższa i chyba na wszystkich w jakiś sposób wpływa. Wyglądało, na to, iż oboje mają chęć skoczyć sobie do gardeł. Pełnia... Jej skutki zawsze są ciężkie i ciężko z nią walczyć. Nie chodzi o samą przemianę, bo ona nie jest taka zła. Lecz o to iż trudniej nam panować nad własnymi emocjami. Stajemy się rozdrażnieni oraz bardziej przypominamy kłębki nerwów. Po kilku niepotrzebnych słowach oraz nie prawdziwych. Bo wątpię by ktokolwiek ,,nienawidził" chłopaka. Jasne czasem przesadzał lecz to nie powód do nienawidzenia. Co chłopak dwa razy podkreślił wypowiedzi swojej. Gdy wyszedł po chwili za nim wyszedł Drake choć wątpię by poszli w jedno miejsce. Dopiero gdy Dick wymienił moje imię przeszła mi przez głowę, że grupa się rozpada. Jednak wątpiłam by umiała dojść do Draka. Również nie głupi pomysł porozmawiać z drugim. Czyli Jay, w końcu skoro wyszedł cały wkurzony wątpię by udało się to nawet jego kuzynowi. W końcu łatwiej rozładować się na chłopaku niż dziewczynie. Gdy chłopak zaczął się wychodzić
- Ja pójdę porozmawiać z nim - wiem, że nie pytałam się Nessy czy pójdzie z Drakiem. Sądziłam, że jeśli nie ona ktoś na pewno pójdzie pogadać. Choć według mnie już trochę ochłonął. Chłopak tylko spytał czy na pewno. Jasne była pewna, iż chce iść z nim pogadać. Nie wiedziała, w którą stronę pójść szukać chłopaka. Skupiła się na otoczeniu słuchaniu otoczenia oraz zapachów dokoła. Gdy wyczuła kierunek wiedziała w którą stronę. Poczuła się jeszcze pewniej niż gdy mówiła iż ona pójdzie. Ponieważ wiedziała gdzie iść... Po kilku minutach dojrzała chłopaka nad jakaś sadzawką. Zatrzymała się zastanawiając jak się zachować oraz co powiedzieć. Nagle wyparowała z niej cała pewność siebie jaką miała jeszcze sekundę temu. Spojrzała na księżyc który wisiał nad nim odliczając czas do pełni po której na pewno nie uda się jej nic powiedzieć. Podeszła do chłopaka i spojrzała na sadzawkę i to jak w niej odbija się księżyc.
- Dwa...- powiedziała po czym spojrzała na niego. Już wiedziała co chce powiedzieć jemu. Odczekała chwilę po czym dodała - Dwa razy powiedziałeś, że cię nienawidzimy. Jay pomyśli jeśli rzeczywiście tak by było. Gdybyśmy cię nienawidzili to byśmy w ogóle tutaj przychodzili. Już dawno każdy by poszedł w swoją drogę. Co pewnie skończyło byś jakąś większą tragedią. Jasne czasem przesadzasz jednak to nie powód by cie nienawidzić. Wszyscy przesadzamy... bo jesteśmy dzieciakami, którzy próbują poradzić sobie z czymś czego nie rozumieją.- . Taka była prawda nikt nie dał nam instrukcji jak zmieniać się wilka i z tym żyć. Nawet nie znajdziemy na ten temat poradników. Wiele rzeczy musieliśmy sami odkryć, a o wielu nie mamy jeszcze pojęcia. Jay stara się po prostu nad tym zapanować, choć nie wie sam wszystkiego oraz sam jest nastolatkiem. Dlatego go podziwiam, że chce być alfą. Chociaż czasem za bardzo się obwinia jeśli coś pójdzie nie tak. Jest człowiekiem jak my, a w ludzkiej naturze leży popełnianie błędów. W końcu na nich się uczymy. Złapałam go za dłoń...
-  Spójrz na mnie i powiedz mi prosto oczy czy kiedykolwiek dałam ci odczuć, że cię nienawidzę - gdy tylko powiedziałam puściłam jego dłoń. Wiedziałam, że nie mogłam dać mu tego odczuć iż go nienawidzę, bo jeśli bym go tak by zobaczył to. Ponieważ nie umiem ukrywać swoich emocji. Babcia zawsze mówi, że jestem jak książka otwarta z której wszystko widać. Nie umiem znienawidzić ludzi nawet jeśli ci mnie ranią choć chłopak ani razu mnie nie zranił. Wręcz przeciwnie wiem, że zawsze mogę na nim polegać i zwierzyć się swoich problemów i wysłucha mnie choć ma pełno swoich. Jednak ani razu tego nie uczyniłam. Nie lubiłam mówić innym o swoich problemach. Nie chciałabym inni wiedzieli o nich.


Wiem katastrofa... coś ostatnio opuściły wszystkie siły...


Jeśli gdzieś nie odpisuje długo proszę o wybaczenie i przypomnienie na PW  PS zadaj mi pytanie  ASK.fm
Link do zewnętrznego obrazka

Offline

#78 03-10-2015 o 21h09

Miss'OK
Ikuna
:>
Miejsce: Nibylandia
Wiadomości: 1 502

Link do zewnętrznego obrazka


Rozmyślania chłopaka przerwał dziewczęcy głos. Nie zwrócił na nią uwagi do czasu, aż się nie odezwała gdyż do dźwięków kroków, łamanych gałązek był przyzwyczajony i las traktował jak swój dom. Wysłuchał tego co mówi z pustym wzrokiem, wzrokiem człowieka któremu już nie zależy. Dopiero kiedy jej dłoń ścisnęła jego rękę w jego oczach pojawiła się iskierka życia. Chłód tej delikatnej dłoni sprawił, że przypomniał sobie czemu chciał chronić członków watahy.
~ Fran, to nie tak. My już nie jesteśmy dzieciakami. Po za tym nie wszyscy okazujecie mi wrogość. Jednak to widać kiedy ktoś cię nie lubi. Ty, Mar czy Dick jesteście spoko. Są jednak osoby którym coś się nie podoba, a nie okazują mi tego. Nie powiedzą słowa, że coś co robię jest nie tak. Jest tylko ten p*^^&%^ alfa i jego wina. Zapomnieli, że wataha jest dla nich jak rodzina. Nie musimy się kochać, lubić, ale powinniśmy się chociaż szanować. Nie przychodząc na pogrzeb Willa okazali to, wtedy też zastanowiłem się ile osób przyszło by na mój pogrzeb. Kalkulacja mnie przeraziła, w naszym gronie nie ma już szacunku są  spory, afery, dwulicowość i to mnie wkurza. Ja tylko chiałem trzymać nas razem, jednak zawaliłem.
Uśmiechnął się blado po czym wstał i ustawił przed sobą Fran. Spojrzał jej w oczy  i poprawił kosmyk zabłąkanych rudych włosów.  Spojrzał na jezioro i zaczął znów mówić.
~ Ty osobiście nigdy nie okazałaś mi wrogości, wręcz przeciwnie. Tylko chcę byś zrozumiała, że ja nie mogę być już członkiem watahy. Będąc w niej tylko na siłę będę chiał trzymać wszystko razem i mówić reszcie co ma robić, a widze że nie tego chcecie. Miej na nich oko lisku dobrze?
Uśmiechnał się i odetchnał głęboko. Czuł, że tak w sumie było najlepiej nie tyle dla nich co dla niego samego. Może faktycznie wyjedzie z miasta, ucieknie gdzieś z dala od problemów i to się skończy. Tylko czy faktycznie będzie mógł żyć bez watahy?


https://lh3.googleusercontent.com/fSwaitg-zxJibzIxxxgEHK8Rgf5fC-FHVODIjY7fxzE
Imiona: 
Alexandra Amanda
Nazwisko:
Bones
Wiek: 
19
Płeć:
Kobieta
Przezwisko: 
Alex
Data urodzenia: 
07.08
Znak zodiaku: 
Lew
Orientacja seksualna:
hetero
Grupa krwi: 
A RH -
Rasa: 
Wilkołak
Wzrost: 
168 cm
Waga: 
55 kg
Figura: 
Kobieca
Kolor oczu:
Szary
Kolor skóry:
Śniadawy
Kolor włosów: 
Czarny
Znaki szczególne: 
brak
Charakter 
Alex to cicha spokojna opanowana dziewczyna. Jest nauczona działać zawsze według rozumu i logiki, a nie emocji. Wymagała od niej tego ciotka, która wychowała ją po śmierci rodziców w wypadku samochodowym. Jeśli chodzi o stosunek Alex do bliskich i przyjaciół - jest raczej chłodna. Jedyna krewna którą posiada to ciotka, która jest osobą zimną w obejściu, a przyjaciół nie ma ze względu na indywidualny tok nauczania i pewną "chorobę" na którą cierpi od około 10 roku życia.  Nie mówi za dużo, ale to raczej przez to, że nie ma z kim rozmawiać, bo ciotki ciagle nie ma w domu, a szkoda bo pod słodką buźką kryje się mistrzyni ciętej riposty.
Inne;
~ Nigdy nie mogła wychodzć z domu lub po za obręb ogrodu.
~ Uwielbia gry, pozwalają jej na zre3laksowanie się i spędznie czasu inaczej niż na nauce.
~ Nie wie o tym ale nie jest spokrewniona z kobietą którą nazywa ciotką.
~ Niesłychana zazdrośnica /vendor/beemoov/forum/../../../public/forum/smilies/big_smile.png
~ Mając 10 lat ciotka raz zabrała ją do wesołego miasteczka. Oto zdjęcie z tego dnia.

II Character song II

Link do zewnętrznego obrazka

Ostatnio zmieniony przez Ikuna (04-10-2015 o 21h17)

Offline

#79 03-10-2015 o 22h12

Miss'wow
natasza793
...
Miejsce: Dobre
Wiadomości: 714

Link do zewnętrznego obrazka

Nie mogłam zrozumieć co ostatnio się porobiło. Kiedy jeden za drugim wskoczył by w ogień. Chłopak miał rację, że się oddaliśmy od siebie. Jednak nie mogłam uwierzyć, że tak łatwo się podaję.
- Czemu chcesz się podać... Jasne ostatnio wataha przeżywa kryzys. W każdej rodzinie są wzloty i upadki. Zastanawiasz się czy wataha by przejęła się twoją śmiercią. Ja bym się przejęła... Mówisz jak rodzinna. Codziennie budzę się z myślą czy moi rodzice jeszcze mnie kochają... Ostatni raz widziałam ich rok temu. Jak z babcią pojechaliśmy, bo tata odbierał nagrodę. Jednak tu nie chodzi o mnie czy o moich rodziców. Nie rozumiesz tego Jay jesteś jak grawitacja tak jak ona trzyma razem planety tak ty trzymasz na razem. Pomyśl co by gdyby nie ty. Przypomnij sobie ile dobrego zrobiłeś dla każdego z nich. Zawsze będzie ktoś komu coś się nie będzie podobać. Jednak to powinno być jeszcze większą motywacją dla ciebie by udowodnić innymi swoją wartość. Jesteś kimś więcej niż alfą... - powiedziałam do niego. Gdy mówiłam o swoich rodzicach. Przez chwilę miałam świeczki w oczach. Ponieważ ciągle obiecują i zapewniają że mnie kochają, że przyjadą. Gdy rozmawiam z nimi przez telefon. Jednak zawsze coś im wypadnie. To było miłe gdy poprawił kosmyk włosów. Pomogło mi skupić się na tym co dzieję się tutaj i teraz.
- Nie... Nic nie będzie dobrze jeśli odejdziesz. Nie musisz trzymać wszystkich siłą. Zamiast się podawać możesz wróć tam i powiedzieć, że jak ktoś nie zgadza się z twoją pozycją alfy niech rzuci ci wyzwanie albo przestanie zachowywać się jak rozpieszczony dzieciak. Daj im prawo wyboru niech sami zdecydują czy chcą być czy nie. Ty teraz czujesz się jakbyś wymuszał, a oni czują pewnie się osaczeń. Dziel i rządź.... - powiedziałam do niego. Czuła, że pełnia coraz bliżej jednak chciała zatrzymać czas by mieć więcej czasu przed pełnią. Aby przekonać chłopaka by nie odchodził z watahy. By się nie podawał...
- Jeśli nie chcesz wracać i przemyśleć. Masz jedną możliwość spędzić te pełnię ze mną. Bo ja na pewno cię samego nie zostawię


Jeśli gdzieś nie odpisuje długo proszę o wybaczenie i przypomnienie na PW  PS zadaj mi pytanie  ASK.fm
Link do zewnętrznego obrazka

Offline

#80 03-10-2015 o 22h50

Miss'OK
Ikuna
:>
Miejsce: Nibylandia
Wiadomości: 1 502

Link do zewnętrznego obrazka


Gdy powiedziała, że jest kimś więcej niż alfą serce podskoczyło mu do gardła. Serce zabiło nieco mocniej. było to nieco zaskakujące, przez chwilę musiał zastanowić się skąd ta reakcja. Chyba aż tak ucieszyło go to, że dla kogoś jest czymś więcej niż tylko alfą z watahy.
~  Malutka to nie chodzi o to. Ja jestem tym zmęczony. Tak będzie lepiej dla mnie i dla całej watachy. Od kiedy tylko pamiętam czuję, że muszę się wami opiekować. Nie zawodzić nikogo. Obserwować i być odpowiedzialnym. Wszytsko to nałożyło się na to, że stałem się alfą, ale zapomniałem o tym, że jesteście samodzielni, że musicie działać jak chcecie. To wszysko nie jest takie proste jak myślisz. NIe chcę byście czuli się osaczeni, ale najlepszym wyjsciem będzie gdy będę obserwował was z dala, nie ingerował. Idź lepiej do watahy, będzies bezpieczniejsza, ja...ja dziś nie mogę dopowiedzieć za swoje reakcje. Nie chcę cię skrzywdzić nieświadomie. Porszę lisku, chcę abyś...żebyście byli bezpieczni.
Podszedł do niej i cmoknął ją w czoło po czym odwrócił się na pięcie i pomaszerował bliżej lini brzegowej. Usiadł na trawie i wpatrywał się w niebo, coraz bliżej do pełni, miał nadzieję, że dziewczyna odejdzie i zostawi go samego. Jedna bariera poszła dziś w niepamięć, bał się tego jak może zareagować jako wilkołak. Nie chiał, by ktoś z jego wilczej rodziny ucierpiał, zwłaszcza osoba która zawsze go wspierała.

Offline

#81 03-10-2015 o 23h31

Miss'towarzyska
majkel325
...
Wiadomości: 2 365

Marion Diana Raynolds

Chciałam na niego nawrzeszczeć. Ja też się o to nie pisałam. Gdyby nie to wszystko nie poznałabym Willa i teraz bym nie musiała się bawić w to wszystko. Jednak poza obecnym stanem były takie momenty dla których chciało się żyć. Trudno to wszystko pogodzić.
Drake usiadł w fotelu, szepnął po chwili krótkie "wybacz" i wyszedł. Super, kolejny wyszedł wkurzony. Wychodząc nawet nie spojrzał mi w oczy.
Miałam ochotę rzucić tym krzesłem i spalić tą całą bazę. Jak się rozpadniemy to wszyscy jeszcze gorzej będziemy to przeżywać. Nikt nie będzie umiał nad tym zapanować i ktoś się dowie o naszych ''zdolnościach''. Nie chcę myśleć co było dalej.
Po chwili Dick wypalił by ktoś poszedł pogadać z Drake'iem. Nie ktoś, a zaproponował Fran lub Van, a sam zaproponował, że pójdzie znaleźć Jaydena.
Jakoś żadna się nie rwała do tego. Fran poszła do Jaydena.
- Ja pójdę pogadać z Drake'iem. Skoro już unikał mojego wzroku to gorzej być nie może.- wstałam ze swojego krzesła.
Wyszłam z pomieszczenia, a później z bazy. Mógł już zajść kawałek jednak mam nadzieję, że nie i uda mi się go znaleźć. Ruszyłam przed siebie i wsłuchałam się w szum drzew. Może gdzieś tam usłyszę rozwalającego drzewa Drake'a. Zamiast tego poczułam zapach dymu. To dobry znak. Znak, ze chłopak żyje i jest blisko.
Poszłam za zapachem dymu i doszłam powoli do naszego dzisiejszego agresora.
- Już palisz? Aż tak cię Jay wkurzył?- zapytałam podchodząc do niego powoli. - Naprawdę aż tak cię denerwuje, że Jay stara się o nas dbać? Jasne momentami jest gorszy niż wszystkie matki z tego miasteczka skupione w jednym ciele... Drake ja też się nie prosiłam o zamienianie w coś takiego. Dużo razy myślałam, że to tylko zły sen i że zaraz się obudzę, jednak tak nie jest. Są tego pewne zalety. Tego całego bycia wilkołakiem. Ja miło wspominam momenty jak byliśmy dziećmi. Spotykaliśmy się razem i bawiliśmy. A nie musieliśmy. Mogliśmy spotykać się tylko co pełnie. - powiedziałam i podeszłam do niego jeszcze bliżej. - Naprawdę chcesz odjeść od nas wszystkich?


https://66.media.tumblr.com/af5c6afd4ae6fb4a1bb547722b6e0273/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo4_400.gif https://66.media.tumblr.com/7a836bc64d679800a4138557c8885830/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo6_400.gif

Offline

#82 04-10-2015 o 12h39

Miss'Fuzja
Steno
Odliczanie do samodestrukcji: 10...9...8...
Miejsce: HotHarem- if u know.
Wiadomości: 5 284

Wybaczcie, że tak..d z i w n i e (omg, omg, omg), ale muszę się spakować do akademca ;A;

https://41.media.tumblr.com/6e5107dde24e155252e717150c30f23f/tumblr_ntllybt1cm1und1xgo1_500.png

    - Odejdź.- westchnąłem ciężko do Marion zanim ta zdążyła otworzyć usta i się odezwać. Wypuściłem z ust ostatni buch dymu i rzuciłem niedopałek papierosa na drewnianą podłogę, mając nadzieję, że całą tę przeklętą bazę szlag trafi i wszystko zjara się do rana. Ale słowa Marion przekonały mnie, że jeszcze nie czas na rzucenie tego wszystkiego w cholerę. Przekląłem się w myślach i przydeptałem butem żarzący się niedopałek.
    - Doceniam to co robi...- zacząłem słabo, odwracając się do dziewczyny i opierając się o drewnianą barierkę. Po chwili milczenia, którą poświęciłem na przyjrzenie się dokładniej włosom Marion (nigdy nie rozumiałem i raczej nie zrozumiem jakim bożym cudem są różowe?!), kontynuowałem:
    - ale wkurza mnie jego wrodzony palantyzm i tatusiowanie. Wkurza mnie, że ktoś nade mną stoi i patrzy mi na ręce. Nie jesteśmy już dziećmi. Wtedy to może i było fajne, ale teraz? Dlaczego udajemy, że wszystko jest okej, zamiast szukać sposobu na pozbycie się tego?
    Na pytanie o odejściu zaśmiałem się jak ostatni kretyn. Przeszukałem kieszenie spodni, z triumfem wyciągając z tylnej lewej ostatnią sztukę "Czerwonych". Wsadziłem ją sobie do ust i zapaliłem, rozkoszując się gorzkim smakiem papierosa. Na wpół opróżnioną zapalniczkę włożyłem w należyte jej miejsce w przedniej kieszeni spodni.
    - Oj, Mary, a mamy chociaż taką opcję?- uśmiechnąłem się do dziewczyny. Przechodząc koło niej, poczochrałem jej różowe włosy. Złapałem się barierki po drugiej stronie i naszykowałem do skoku.
    - Przejdę się chwilę.- mruknąłem, obiecując, że do przemiany wrócę. I tyle mnie było.



https://68.media.tumblr.com/cac66d438ae0420a5c451b84d53428d1/tumblr_oj4p3vhdFM1rkcev7o1_500.gif

Offline

#83 04-10-2015 o 20h49

Miss'wow
natasza793
...
Miejsce: Dobre
Wiadomości: 714

Link do zewnętrznego obrazka

Jak ja nie cierpię gdy ktoś nazywa mnie malutka, mała i wszelkie inne odmiany tego słowa. Również nie lubiła jak ktoś nazywa ją zdrobniale. Po prostu tu było z sprzeczne z jej naturą i stylem ubierania się. Wysłuchałam jego wypowiedzi do końca zastanawiając się co mu odpowiedzieć.
- Ucieczka nigdy nie jest najlepszym rozwiązaniem - powiedziałam do chłopaka. Nie zgadzałam się z nim, że odejście z watahy jest najlepszym rozwiązaniem. Nigdy nie mogłam zrozumieć ludzi, którzy uciekają jak pojawią się pierwsze problemy. Uważałam, że należy walczyć do końca jak Lew. Nigdy się nie podawać... Nawet jeśli ktoś twierdzi, że nam nie wyjdzie. Gdy pocałował ją w czoło prosząc by wróciła do pozostałych. Może bym to uczyniła jeśli gdybym nie była tak uparta.
- Nie obchodzi mnie to, że nie możesz skrzywdzi. Ponieważ cokolwiek byś nie zrobił nie będzie takie złe jak świadomość, że zrezygnowałam i zostawiłam cię samemu. Powiedziałam tak łatwo mnie się nie pozbędziesz - powiedziałam siadając koło niego. Miałam w nosie co może się stać w czasie pełni. To było nic w porównaniu z tym co było gdybym zostawiła go samego. Jak wcześniej powiedziała ,,ucieczka nigdy nie jest najlepszym rozwiązaniem". Nie zamierzała wracać do pozostałych nie bez niego.
- Zresztą nigdy nie będę bezpieczniejsza. Nie odkąd skończyłam dziesięć lat i przeszłam pierwszą przemianę. Od w tedy każdemu z nas grozi ujawnienie naszej tajemnicy i konsekwencję tego. Zresztą nie wiadomo czy już czegoś nie odkryli. W końcu nie wiemy co mogli odkryć w czasie sekcji zwłok Willa - podzieliłam się z nim tym co nie daję mi spokoju od kiedy dowiedziałam się, że pod czas sekcji zwłok odkryj iż był pijany. Przecież ktoś mógł coś zataić dla siebie. Swoje odkrycia... Nie wiemy jakie zmiany są w nas. Czy można przez badania krwi zobaczyć jakieś anomalie. Między innymi dla tego unikamy szpitali. Jeśli nie jest to koniecznie.


Jeśli gdzieś nie odpisuje długo proszę o wybaczenie i przypomnienie na PW  PS zadaj mi pytanie  ASK.fm
Link do zewnętrznego obrazka

Offline

#84 12-10-2015 o 16h04

Miss'towarzyska
majkel325
...
Wiadomości: 2 365

Marion Diana Raynolds

Czy naprawdę wymagam za dużo? Tak bardzo chciałabym już teraz spokoju i mile spędzonego tego okropnego czasu, a tu dostaję coś takiego.  Pogrzeb, jakaś obca baba się mnie wypytuje o Willa, wielka afera w sforze to zdecydowanie za dużo. Emocje we mnie walczą i krzyczą i wszystko co mogą to robią! Zaraz wybuchnę.
Drake ma rację. W takim sensie, że mi też zależy na pozbyciu się tego co wywołuje we mnie przemianę. Może nie bolało by mnie tak jak boli po utracie Willa. Nie mówię, że umieram i moje życie straciło sens. Jedak to uczucie, które we mnie się pojawiło, gdy dowiedziałam się iż nie żyje, nie daje mi spokoju. Fran coś mówiła, że wilki parują się na całe życie. Jeśli to prawda to tym bardziej bym się chciała tego pozbyć.
Drake mi się teraz nie wymknie. Nie wiem czy to przez pełnie czy co, ale jesteś już wściekła. Chłopak nie będzie mi tu uciekał.
Ruszyłam za nim od razu. Gdy go dostrzegłam pośród drzew złapałam go za ramię i obróciłam go w swoją stronę.
- Tak! Odpowiadając na twoje pytanie czy mamy szanse odejść to tak. Nikt ci nie każe być z nami do końca. Mimo iż nie jesteśmy już dziećmi to nadal może być tak przyjemnie jak wtedy. Znowu możemy się wspierać jak dawniej. Zwłaszcza, że się teraz potrzebujemy nawzajem. Kurde no ja was potrzebuje! - powiedziałam patrząc mu w oczy. - Też chciałabym się dowiedzieć czy można to jakoś cofnąć. Jednak trzeba mieć na uwadze, że ktoś wcale nie będzie chciał nam pomóc tylko to w jakiś sposób wykorzystać.


https://66.media.tumblr.com/af5c6afd4ae6fb4a1bb547722b6e0273/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo4_400.gif https://66.media.tumblr.com/7a836bc64d679800a4138557c8885830/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo6_400.gif

Offline

#85 17-10-2015 o 19h59

Miss'wow
natasza793
...
Miejsce: Dobre
Wiadomości: 714

Link do zewnętrznego obrazka

Siedziałem w naszym domku gdy nagle rozpętało się kolejna kłótnia w naszej paczce. Ostatnio jest to na porządku dziennym. Chociaż w cale to mi się nie podobało. Bałem się co może być dalej jeśli nie uda nam się znaleźć wspólnego języka. Ponieważ w tedy nasza paczka się rozpadnie. Bałem się, że przyjedzie taki dzień, iż miniemy się na ulicy bez żadnego słowa. Jay wyszedł za nim wyszła Fran, a później wyszli również Drake i Marion. W środku zapanowała cisza, którą próbował przerwać Dick. Powrotu? Minuty miały, a jeszcze żaden nie wrócił.
- Nie długo księżyc będzie zenicie może powinniśmy się oddalić od domku i miasta. Jak na początku to mówił Jay. - odważyłem się odezwać. Nie możemy czekać ani przy domku ani w nim. Najlepiej będzie oddalić się jak to było początkowym planie. Jeśli nie wrócą prze przemianą może spotkamy się jutro rano. Jak wszyscy wrócimy do bazy.


Pisać... i jeszcze raz pisać.


Jeśli gdzieś nie odpisuje długo proszę o wybaczenie i przypomnienie na PW  PS zadaj mi pytanie  ASK.fm
Link do zewnętrznego obrazka

Offline

#86 21-10-2015 o 20h52

Miss'towarzyska
Lilia444
Koooteeek!
Miejsce: Pomocnik moderatora :3
Wiadomości: 2 621

Vanessa
Stałam tak i stałam podpierając tę głupią ścianę. Niby wszystko obserwowałam, niby słuchałam, ale tak naprawdę nie miałam żadnego kontaktu ze światem. Gdy koś mnie teraz obserwował zobaczyłby dość głupią minę "zamglone" oczy, tępy  wzrok skierowany ku podłodze. Chyba ktoś coś tam do mnie raz powiedział, ale nie zareagowałam. Stałam i stałam. Była tam jakaś jedna niezbyt ciekawa ( chociaż pewna nie jestem, prawie nic nie zrozumiałam ). Byłam poprostu zamyślona i nikt nie mógł mnie z tego wyrwać. Czułam się jakbym Amerykę odkryła. To, to było przecież takie oczywiste... Miałam odpowiedź przed własnym nosem... A, już nie ważne. Otrząsnęłam się szybko i rozejrzałam dookoła. Ciekawe co się dzieje. Patrzyłam się raz lewo raz prawo z głupią miną małego dziecka, które ma IQ -100. Noo dobra, zaraz chyba będziemy się zbierać. Chyba...

Przepraszam za wszystko, ale piszę z telefonu...

Offline

#87 23-10-2015 o 23h29

Miss'Sensei
Minwet
Rosier - jedna z postaci mojej współpisarki, którą narysowałam
Miejsce: My own world
Wiadomości: 1 216



Dan Dorado & Dick Clyde Henline

Kiedy chłopacy zaczęli się kłócić, chłopaka aż wryło w ziemię. Nigdy nie spodziewał się, że mogło do tego dojść. Owszem, pełnia i te sprawy, ale czy najsilniejsi z nich nie powinni umieć nad sobą panować? A może właśnie byli bardziej czuli na pełnię?
W każdym bądź razie Dan tylko bardziej schował się i skulił w kącie, nie dowierzając własnym uszom. Znaczy - psychicznie się kulił, bo fizycznie to stał jak wbity kołek. Dopiero przemowa Dicka - na którego dźwięk głosu niemal wzdrygnął - ocudziła go. Niewiele jednak myśląc na samym początku po otrzeźwieniu się z takiego szoku, palnął na głos to co myślał.
- Serio mówił coś takiego? Nie kłócił się od samego początku przypadkiem? - No oczywiście zaraz pożałował swoich słów i chciał się zapaść pod ziemię.
Nieświadomie szukał wzroku Dicka, próbując odczytać z jego wzroku czy go zawiódł. Ten jednak tylko lekko podniósł kąciki ust.
- Okey. - Powiedział, patrząc na zebranych. - Chodźmy się przejść. - Niektórzy spojrzeli na niego jak na dziwaka. - Jak najdalej od miasta, nie? - Dodał, i zdziwione spojrzenia poznikały, a potem zachęcił ich do wyjścia otwierając przed nimi drzwi.
Dorado nie chciał iść pierwszy. Wtedy Dick będzie na niego patrzył! A poza tym, przypomniał sobie sytuację spod prysznica. I tutaj tez mu się coś przypomniało - wciąż był w nowych ciuchach.
- Zaraz do was dołączę! - Powiedział z wstydliwym bananem na twarzy i czerwonymi policzkami, kierując się do zejścia pod "pokład" - Tylko się przebiorę. - Wyjaśnił, po czym wybiegł z kuchni.

Ostatnio zmieniony przez Minwet (23-10-2015 o 23h29)



https://media.giphy.com/media/OcXfhCkD8sPa8/giphy.gif

Offline

#88 24-10-2015 o 08h14

Miss'Fuzja
Steno
Odliczanie do samodestrukcji: 10...9...8...
Miejsce: HotHarem- if u know.
Wiadomości: 5 284


https://41.media.tumblr.com/6e5107dde24e155252e717150c30f23f/tumblr_ntllybt1cm1und1xgo1_500.png

Nie wiem dokąd biegłem.

Mijałem drzewo za drzewem, starając się uciec jak najdalej od bazy. Obraz co chwilę gasł mi w oczach niczym ostrzeżenie przed zbliżającą się nieuchronnie pełnią. Czułem, że lada moment może być mój koniec- nigdy nie pamiętałem co działo się podczas tych comiesięcznych przemian i tym razem miało być tak samo.
- Odejdź, Marion.- syknąłem, wysuwając się do przodu, ale wtedy mnie dopadła. Poczułem jej dłoń na swoim ramieniu, a chwilę potem stałem z nią oko w oko.
Od przeszywającego spojrzenia jej niebieskich oczu zrobiło mi się niedobrze. Starałem się jak mogłem unikać tego wzroku, ale w końcu poległem. Nikt ze stada, tak jak Marion, nie potrafił- może nie tyle skompromitować co- onieśmielić jednym spojrzeniem.
Poczułem się jak kretyn.
- Ja też was potrzebuję.- powiedziałem niepewnie. Obraz rozmazał mi się przed oczami. Odpuściłem i pozwoliłem by wilk we mnie zaczął przejmować kontrolę. - Ale nie mam już siły udawać kogoś kim nie jestem. A teraz zjeżdżaj stąd zanim zrobię coś czego nie powinienem.

Dammit . ____ .



https://68.media.tumblr.com/cac66d438ae0420a5c451b84d53428d1/tumblr_oj4p3vhdFM1rkcev7o1_500.gif

Offline

#89 24-10-2015 o 20h39

Miss'towarzyska
majkel325
...
Wiadomości: 2 365

Marion Diana Raynolds


W końcu to powiedział! Że nas potrzebuje! Wybrałam może zły moment na takie wyznania, ale po tej ich kłótni trzeba powrotnie wszystko naprostować. Przynajmniej powinniśmy. Słysząc jego słowa uśmiechnęłam się delikatnie.
Jednak po chwili uśmiech zmienił się na grymas. Poczułam wielkie szarpnięcie. Jak by ktoś starał się bawić moim kręgosłupem. Super, akurat teraz ma nastąpić przemiana. Jak już tak dobrze nam szło. Postaram się powstrzymać jak najdłużej. Może ból jakoś mnie oświeci.
- A kogo takiego udajesz? Przyjaciela?- syknęłam w jego stronę. - I nie! Nigdzie nie pójdę. Jeśli chcesz mnie uderzyć lub rozszarpać, proszę bardzo. Droga wolna.
Nikt mi nie będzie już mówił co mam rozbić, a już zwłaszcza czuć. Marion powinnaś płakać. Marion uśmiechnij się. Marion będzie dobrze. Marion wyprostuj się. Powinnaś coś zjeść, powinnaś zacząć żyć. Mam już tego po dziurki w nosie. Przynajmniej tej jednej nocy chcę postąpić według własnych uczuć. I nie zostawię go samego. Nawet jeśli jako wilk by się na mnie rzucił. Trudno. Gorzej i tak już być nie może.


https://66.media.tumblr.com/af5c6afd4ae6fb4a1bb547722b6e0273/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo4_400.gif https://66.media.tumblr.com/7a836bc64d679800a4138557c8885830/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo6_400.gif

Offline

#90 04-11-2015 o 16h44

Miss'wow
natasza793
...
Miejsce: Dobre
Wiadomości: 714

DYREKTORKA INSTYTUTU

Will był Tomem jutro wypuszcze Toma na wolność. Albo jeszcze dzisiaj po północy. Jak nauczy chłopaka, że mnie się nie odmawia. Jeśli kogoś zabiję. Dzieciaki będą się zastanawiać czy to ich sprawka. Będą wystraszeń i nie ostrożni. Sami wpadną w moje ręce jednak za nim tak się stanie muszę chronić swój drugi eksperyment. Zmiana nastolatki w wilkołaka. Chce zobaczyć czy można starszych zmieniać. Jeśli wyjdzie to co z Tomem nie będę ubolewać... Najpierw muszę znaleźć dziewczyny matkę. Gdy ją znalazłam...
- Hej jak tam twoja córka? Podajesz jej regularnie witaminy które ci dałam? - powiedziałam do niej. Udając, że mi zależy na jej córce. Pewnym sensie zależy. Bo gdzie znajdę drugą głupią matkę, która będzie dawał tabletki przygotowujące do padania serum. Myśląc, że to jakieś głupie witaminy. Pff...
- Tak... Pilnuję ją codziennie aby je zażywała. Nawet widzę pewną poprawę... A może tylko mi się przewidziało... Mniejsza o to moja córka ma się dobrze. Jest zdrowa i pełna energii. To dzięki pani - powiedziała do mnie. Uśmiechnęłam się zadowolona.
- Jutro jest niedziela... Może byś przyprowadziła córkę na badania. Jeśli wyjdą dobrze może podam córce szczepionkę, która zwiększy jej odporność? - powiedziałam do niej. Gdy ta się zgodziła i pożegnałyśmy się miałam dobry humor. Głupota ludzi nie zna granic. Nawet tych rzekomo wykształconych...


Jeśli gdzieś nie odpisuje długo proszę o wybaczenie i przypomnienie na PW  PS zadaj mi pytanie  ASK.fm
Link do zewnętrznego obrazka

Offline

#91 09-11-2015 o 21h51

Miss'Fuzja
Steno
Odliczanie do samodestrukcji: 10...9...8...
Miejsce: HotHarem- if u know.
Wiadomości: 5 284


https://41.media.tumblr.com/6e5107dde24e155252e717150c30f23f/tumblr_ntllybt1cm1und1xgo1_500.png

- Mówiłem Ci żebyś stąd spadała.- wywarczałem wściekły, odpychając Marion. Zakręciło mi się w głowie. Świat przed oczami wirował, przybierając srebrzysto-czerwone odcienie. Obraz to gasł, to znowu pojawiał się coraz bardziej zamglony. Dreszcze raz po raz przebiegały po moim ciele.
Jeszcze nie teraz, nie teraz. - powtarzałem w myślach, próbując się uspokoić, ale pora była zbyt późna by jeszcze to przeciągać.
- Masz trochę oleju w głowie.- wycharczałem do Marion. Oparłem się o drzewo i zgiąłem wpół, powstrzymując się od wymiotów. Nie wiem czy cokolwiek mogło konkurować z przemianą w wilkołaka na najbardziej beznadziejne uczucie. Wydawało mi się, że nawet zejście z tego świata było przyjemniejsze od stawania się sierściuchem. Wszystko było przyjemniejsze.
- To powiedz mi. Jakim cudem ktoś taki jak TY, marnował się przy Willu?- wypaliłem, odsłaniając w uśmiechu wilcze kły. Zmrużyłem oczy, ale las nie przestawał wirować. I to było w sumie ostatnie co pamiętałem z tej nocy: drzewa kręcące się bardziej niż karuzela i uczucie wściekłości na cały świat, a najbardziej na samego siebie.


Nope. Jako, że Drake traci świadomość w czasie pełni, odezwę się dopiero po przemianie w człowieka. W tym czasie możecie robić z nim co chcecie XD --- mam nadzieję, że nie popsuję tym komuś planów.



https://68.media.tumblr.com/cac66d438ae0420a5c451b84d53428d1/tumblr_oj4p3vhdFM1rkcev7o1_500.gif

Offline

#92 09-11-2015 o 23h36

Miss'towarzyska
majkel325
...
Wiadomości: 2 365

David Lincoln Reynolds

Dziewczyna powiedziała iż musi coś pilnie załatwić i spotkamy się na miejscu. Zgodziłem się i pojechałem pod centrum handlowe. Niestety było już dosyć późno i delikatne objawy przemiany już mi się ukazywały. Kiedy doszedłem do bazy było mi słabo, a świat już ciekawie wirował.
Ku mojemu zdziwieniu nie było już w środku nikogo. No tak, pewnie już wyszli. Poszedłem szybko do swojego pseudo pokoju i zacząłem się przebierać. Każdy mięsień bolał przy najmniejszym poruszeniu. Nie wiem jakim cudem udało mi się przebrać.
Czułem, że przemiana jest blisko. Mimo bólu wybiegłem z naszego domku i pobiegłem przed siebie, zagłębiając się w las. W pewnym momencie zatrzymałem się już nie mogąc oddychać. To już się dzieje.
Czułem każda kość, nerw i mięsień. Wszystko paliło mnie od środka. Byłą kwestią kilku sekund kiedy się przemienię.

Marion Diana Raynolds

Nigdzie sobie nie pójdę. On może sobie mówić i mówić, a ja i tak tu zostanę. Przecież nie zostawię go w takim stanie w jakim jest. Jeszcze sobie krzywdę zrobi. Kij z tym, że ja nic nie ogarniam gdy jestem wilkiem. I tak będę gdzieś tu się koło niego kręcić.
Skoro mowa o kręceniu. Dzisiejsza przemiana jest zdecydowanie bolesna. Ja nie narzekam. Wręcz się cieszę, że coś na chwile zagłusza moje poczucie pustki.
Świat mi pulsował i wirował na wszystkie strony. Bardzo musiałam się skupić by widzieć i słyszeć chłopaka. Zwłaszcza, że powiedział coś co mnie... Na pewno nie ucieszyło. Jednak nie wiem czy też rozzłościło. Już miałam mu odpowiedzieć kiedy to padłam na ziemie. Czułam jakby kości w nogach wykręcały mi się na drugą stronę. Wręcz słyszałam jak się łamią i kruszą. Co jest niemożliwe, ale przy przemianie zmysły lubią nam przedstawiać rzeczywistość inaczej niż jest.
- Nie.... nie rozumem.  Pogadamy po przemianie. Wtedy będę mogła skopać ci tyłek . - odpowiedziałam  uśmiechem na uśmiech. Chodź sama nie wiem czemu to zrobiłam. Siła wyższa.
I już chwile pózniej stało się. Przemieniłam się w bestie.


Napisze nimi, gdy już przemienią się z powrotem w ludzi.


https://66.media.tumblr.com/af5c6afd4ae6fb4a1bb547722b6e0273/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo4_400.gif https://66.media.tumblr.com/7a836bc64d679800a4138557c8885830/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo6_400.gif

Offline

#93 23-11-2015 o 12h37

Miss'wow
natasza793
...
Miejsce: Dobre
Wiadomości: 714

Znowu Jaaaa..... Mistrzem Gry

Jak tylko wybiła dwunasta w nosy każdy z nich przeszedł przemianę nie zależnie od tego czy chciał czy też nie. Przemiana u każdego z nich przeszła bez żadnych komplikacji. Jak wiadomo nie od dziś, że choć pamiętają przemiany, które dobrowolnie wykonali to przemian pełnionych nie pamiętają. Oczywiście co niektórzy mają przebłyski. Jedno tylko ci którzy są pogodzeni ze swoim losem i przyjmują go takim jaki jest. Między innymi zawsze spędzali przemianę razem. Jednak dzisiejsza była inna. Może spowodowana śmiercią Willa albo innych powodów. Ponieważ dwójka z nich spędzili z dala od rodzinnego miasteczka. Jeden wyjechał już jakiś czas temu. Natomiast Nicki wyjechała tuż przed zbiórką. Jednak tak już jest gdy się jest nastolatkiem iż jest się zależnym od rodziców. Tak więc z pozostałych zrobiło się trzy grupy. Zamiast jednej zwartej. Co się stało?! Pewnie sami nie zdają sobie sprawy co dokładnie się zepsuło. Jednak muszą to wszystko naprawić. W końcu wróg nie śpi i planuje schwytanie ich aby przeprowadź dalsze badania. Zależy mu aby schwytać wszystkich, a już zwłaszcza najmłodszego i najstarszego tej samej płci. Najstarszą już ma od dziecka wystarczy połapać się, która z dziewczyn jest najmłodsza. Do tego musi mieć wszystkich aby sprawdzić i ich geny oraz zorientować się kto jest najmłodszym. Ponieważ ta dwójka jest kluczem do tego by odkryć szczepionkę, która zmieni dorosłego człowieka wilkołaka. Tak więc niebezpieczeństwo jest realne. Jednak prócz tych z paczki jest jeszcze jedna grupa. Ponieważ tuż przed przemianą. Dyrektorka instytutu dokonała podmiany zamiast Toma do celi Willa wpuściła dziewczynę, którą porwała jako noworodka. Karząc jej wyciągnąć od chłopaka wszystko co się da mówiąc, że on i podobni do nich są kluczem do okrycia leku. Jednak uważała również, że dziewczyna za dużo pytań zadaję co swoich przemian. Jak również może jej przeszkodź w dalszych badaniach. Tak więc lepiej ją zamknąć by ta przy okazji dowiedziała się czegoś. Toma natomiast wypuściła, a ten dokonał trzech zabójstw w miasteczku. Rano gdy nastolatkowie się obudzili. Policja odnalazła trzy ciała...


Jeśli gdzieś nie odpisuje długo proszę o wybaczenie i przypomnienie na PW  PS zadaj mi pytanie  ASK.fm
Link do zewnętrznego obrazka

Offline

#94 24-11-2015 o 17h52

Miss'OK
Ikuna
:>
Miejsce: Nibylandia
Wiadomości: 1 502

Misie moje! Wybaczcie, że tak długo mnie nie było choroba i obowiązki nie dały mi żyć, ale już wracam z nową dawką pomysłów /vendor/beemoov/forum/../../../public/forum/smilies/big_smile.png !

Link do zewnętrznego obrazka



~ Proszę Cię zostaw mnie! Nie wiemy co może się zdarzyć gdy zostaniemy sami...nie chcę zrobić czegoś wbrew Tobie. - miał nadzieje, że ona pójdzie. Spojrzał na nią i zrozumiał, że już za późno. Zaczęło się powoli tracił świadomość. Czuł, ze jego ciało powoli się zmienia, ale ból nie był już jego częścią. Ludzka natura powoli przeszła w uśpienie zapadając w głęboki sen...

...

Obudził się gdzieś w głębi lasu i szybko zdał sobie sprawę że jest niedaleko swojej kryjówki z ubraniami. Szybko więc odkopał torbę i się ubrał. Powoli rozejrzał się szukając innych, zwłaszcza Fran która była z nim przed przemianą.
~ Fran! - z jego gardła zamiast krzyku wydobył się charczący szept,suchość w gardle i podrażnienie strun głosowych dały o sobie znać.  Zaczął powoli iść w stronę jeziora, usiadł nad nim i czekał. Na co właściwie w sumie mogła wrócić do pozostałych, a on najlepiej by było gdyby jednak został sam. Chwycił jeden z kamieni leżących w pobliżu i cisnął nim o taflę wody. Co miał ze sobą zrobić ? Może nic nie mówić i po prostu wyjechać?  Zostawić ich by sami się wybili? Zagryźli, a może ujawnili. Coraz gorsze scenariusze przechodziły mi przez głowę. Teraz jednocześnie chciał być sam i nienawidził się za to co zrobił wczoraj, a z drugiej strony miał ochotę z kimś porozmawiać.

Offline

#95 24-11-2015 o 20h43

Miss'towarzyska
majkel325
...
Wiadomości: 2 365

David Lincoln Reynolds

Otworzyłem bardzo powoli oczy. Bałem się co dokładnie zobaczę przed sobą. Nie raz budziłem się w jakiś dziwnych miejscach oddalonych szmat czasu od naszej bazy. Widać nadpobudliwy ze mnie wilczek. Pamiętam, że kiedyś wracałem kilka godzin do domu bo nie wiedziałem, gdzie jestem i jak wrócić.
Całe szczęście, gdy moje oczy przyzwyczaiły się do słońca, uznałem, że wiem gdzie jestem. Jest to ta część lasu po której często biegam. Jako człowiek i wilk. Tu nawet w pniu drzewa miałem schowane ubrania. Ubrałem się szybko w dres i zacząłem wracać do bazy. Ciekawe co się wydarzyło w bazie, że każdy przemienił się osobno. Przynajmniej tak kojarzę. Pamięć wilka mnie zawodzi. Chociaż może to i dobrze. Wolałbym nie wiedzieć co tak naprawdę wyprawiam podczas tych kilku godzin.
Wszedłem do środka naszego drugiego domu i usiadłem na kanapie w salonie. Poczekam na innych, może ktoś mi wyjaśni co się działo. W między czasie zaparzyłem sobie herbatę i zacząłem ją powoli pić.

Marion Diana Raynolds

Podniosłam się powoli z ziemi do pozycji klęczącej. Czuję się jakby każdy mój mięsień wraz z kością wrócił na swoje miejsce i moje ciało się dopiero goi. Palące ciepło opanowało każdy mój mięsień. Jednak nie było to moje największe zmartwienie... Nagle poczułam dziwny metaliczny posmak w ustach. Dotknęłam je opuszkiem palców i spojrzałam na maź jaka na nich została. Krew. Nie moja. Przede mną leżała wiewiórka. Martwa. O boże! Zabiłam ją! Zerwałam się mimo bólu na nogi i zwróciłam zawartość żołądka w krzaki.
Gdy już mi trochę ulżyło rozejrzałam się gdzie jestem. Moja skrytka jest kilka kroków od tego miejsca, gdy do niej dotarłam założyłam ubranie uważnie. Miałam mocno obtarte dłonie i kilka siniaków. Ja wilk chyba chciałam sobie krzywdę zrobić. Nigdy się nie widziałam w takim stanie po przemianie. Jest tylko jeden plus. Mogę się na tym skupić zamiast na tym, że... Tak.
Muszę chyba pomyślec nad jakimiś wakacjami. Inaczej chyba tu zwariuję. Te kłótnie, Will, moi rodzice, mała Fiona, oceny. Za dużo tego! Właśnie, Drake! On mi się musi wytłumaczyć. Zresztą. Nie chcę go teraz samego zostawić po tym czego się wczoraj dowiedziałam. Nawet jeśli znowu będzie się hamował by mnie nie uderzyć. Oczywiście mógł zabiec daleko, ale mam nadzieję iż tego nie zrobił.
- Drake! Drake!- zaczęłam nawoływać. Oczywiście nie darłam się  wniebogłosy aby jakiś ranny ptaszek, akurat przechodzący się lasem mnie nie usłyszał.


https://66.media.tumblr.com/af5c6afd4ae6fb4a1bb547722b6e0273/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo4_400.gif https://66.media.tumblr.com/7a836bc64d679800a4138557c8885830/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo6_400.gif

Offline

#96 29-11-2015 o 14h19

Miss'Sensei
Minwet
Rosier - jedna z postaci mojej współpisarki, którą narysowałam
Miejsce: My own world
Wiadomości: 1 216



Dan Dorado & Dick Clyde Henline

Po przebraniu się Dan wybiegł na dwór za resztą. Nim jednak zdążył ich dogonić zaczęła się przemiana. Koszmar. Każdy jego mięsień bolał przy najmniejszym ruchu, a chłopak odruchowo próbując uciec od bólu, ruszał się tylko coraz bardziej. Tych kilku zaledwie chwil, trwających w umyśle chłopaka wieczność, nie dało się porównać do któregokolwiek z jego zakwasów, nie ważne jak wielkich i długich - a proszę mi wierzyć że miał ich spor. Największych po przemianach.
Bądź co bądź nadszedł w końcu koniec... świadomości.

Obudził się dopiero nad ranem. Znaczy pseudo obudził. Głowa mu pękała, a w uszach biły dwa dzwony Zygmunta, choć znał tylko jeden. Z trudem spowodowanym odmawianiem posłuszeństwa przez mięśnie, chłopak jakoś się podniósł, a potem rozglądając i idąc przed siebie próbował ogarnąć w której części lasu się znajduje. Po jakimś czasie załapał, przy okazji z faktem, że jest daleko od swoich ciuchów. Ozolnie i boleśnie ruszył w ich stronę.
Po jakimś czasie drogi coś wyszło zza krzaków porządnie strasząc Dana. A raczej nie coś, tylko ktoś - Dick. Całkiem nagi! Dwa razy podczas doby zobaczyć obiekt swoich westchnień - najpierw z tyłu teraz z przodu - to chyba lekko za dużo jak na chłopaka. Cały czerwony i zażenowany, kiedy ogarnął że sam jest nagi, zaraz wskoczył za najbliższe drzewo.
- Dick! Em, ten tego... - Ten spojrzał na niego zdziwionym wzrokiem.
Westchnął - nie miał teraz siły na jakiekolwiek teatrzyki.
- Przecież też jestem facetem, co się chowasz po tylu wspólnie spędzonych latach? - Zauważył czochrając swoje sterczące na wszystkie strony włosy. - Choć, wracamy do bazy... - Stwierdził, ruszając przodem.
Blondyn, po chwili gdy ochłonął, ruszył za nim, patrząc jednak ciągle pod nogi - aby nie na niego, ani aby się nie potknąć. Po drodze zebrali swoje ciuchy i ubrali się w nie, aż w końcu dotarli z powrotem do pseudo statku. Dick westchnął - miał welką nadzieję, że Jayden już wrócił...



https://media.giphy.com/media/OcXfhCkD8sPa8/giphy.gif

Offline

#97 29-11-2015 o 15h15

Miss'Fuzja
Steno
Odliczanie do samodestrukcji: 10...9...8...
Miejsce: HotHarem- if u know.
Wiadomości: 5 284


https://41.media.tumblr.com/6e5107dde24e155252e717150c30f23f/tumblr_ntllybt1cm1und1xgo1_500.png

- Tu jestem.- mruknąłem słabo, machając do Marion, która stała gdzieś za mną.- Nie krzycz tak, głowa mi pęka.
Co prawda dziewczyna nie darła się nie wiadomo jak, ale ze słuchem wilkołaka wszystko brzmiało jak puszczone przez megafon.
Rozmasowałem dłonią bolącą głowę i dopiero kiedy pulsowanie ustąpiło, dźwignąłem się na nogi i stanąłem na przeciwko Marion. Niestety ta zdążyła się już ubrać. Szkoda, liczyłem, że chociaż ten dzień zacznie się nieco lepiej niż poprzedni.
Wyciągnąłem z kieszeni spodni papierosa i wetknąłem go sobie w usta. Chwilę zajęło mi przebuszowanie pozostałych miejsc, w których mogła znajdować się zapalniczka. Jęknąłem rozczarowany i z nadzieją spojrzałem na Marion.
- Nie masz gdzieś zapal...co ty masz na palcach?- w oczy rzuciły mi się zakrzepłe ślady krwi na opuszkach palców dziewczyny. Przez chwilę zastanawiałem się czy Marion byłaby zdolna zabić jakiegoś człowieka, ale wtedy do głowy przyszła mi inna myśl. Spanikowany spojrzałem po sobie, szukając jakiś oznak, że i ja mogłem nieco za bardzo pohulać w czasie przemiany, ale na szczęście nic nie wskazywało na to żeby ktoś padł moją ofiarą.
Odetchnąłem z ulgą.
Co za cholerna paranoja.
- Dobra, wiesz co, nieważne.- bąknąłem po chwili, wyjmując papierosa z ust i chowając go w spodniach. - Fajnie było, a teraz sory, ale pewnie babcia się martwi.
Pożegnałem się grzecznie, salutując w pośpiechu. Wyciągnąłem z kryjówki bluzę i w biegu naciągnąłem ją na siebie.
Przez cała drogę do domu przeklinałem się w myślach, że zmarnowałem taką okazję na hmf...bliższe poznanie się z Marion? Coby nie było, niezła z niej sztuka, a skoro teraz nie ma Willa...STOP. Co ja gadam. Musiałbym być niezłym frajerem żeby tak wykorzystać sytuację.
- Drake, ile można na ciebie czekać.- zmartwiona mina babci czekającej na mnie na ganku jeszcze bardziej utwierdziła mnie w fakcie, że muszę jak najszybciej znaleźć sposób na stanie się znowu normalnym. Żwawym krokiem wspiąłem się po schodkach i pocałowałem babcię na dzień dobry. - Chłodno dzisiaj, może mógłbyś narąbać trochę drzewa i rozpalić w piecu?
- Zaraz się tym zajmę.- wskoczyłem szybko do domu po telefon. Zero wiadomości od Meg. Hmf, chyba serio się obraziła.
Zmieniłem spodnie na bardziej "wytarte", przewiesiłem bluzę w  pasie i ze słuchawkami na uszach i zapalniczką w dłoni zabrałem się za robotę.
- Drake, przeziębisz się! Załóż coś na siebie!- zbeształa babcia, grożąc palcem, zanim zniknęła wewnątrz domu. Uśmiechnąłem się pod nosem. Bycie wilkołakiem miało i swoje plusy, a nieodczuwanie zimna było zdecydowanie jednym z nich (o ile nie jedynym).
Wypuściłem z ust dym papierosowy, ciesząc się, że w końcu mogę zapalić i odstresować się po zeszłej nocy. Chowając paczkę fajek w spodniach, zauważyłem, że tatuaż na moim prawym boku nieco wybladł. Cholera. Znowu trzeba będzie iść do tatuażysty żeby mi go poprawił. A już się cieszyłem, że uda mi się nieco przyoszczędzić na nową brykę.

Ostatnio zmieniony przez Steno (29-11-2015 o 15h18)



https://68.media.tumblr.com/cac66d438ae0420a5c451b84d53428d1/tumblr_oj4p3vhdFM1rkcev7o1_500.gif

Offline

#98 29-11-2015 o 17h50

Miss'towarzyska
majkel325
...
Wiadomości: 2 365

Marion Diana Raynolds

Przecież ja wcale nie krzyczałam. Rozumiem, że jest rozdrażniony, ale bez przesady.  Chłopak naprawdę jest irytujący. Chyba nie muszę dodawać, że był nagi. Chłopak mi nie pomagał. Ech spokojnie, Marion. Skup się. O i proszę jaki nasz chłopczyk spostrzegawczy. Zauważył krew na palcach. Wytarłam ją o spodnie i pokręciłam głową w odpowiedzi na jego pytanie. Nie zostawiam w swoich rzeczach zapalniczek. Jeszcze bym spowodowała pożar.
I już miałam mu zadać pytanie kiedy to wymigał się babcią i mi dosłownie uciekł. Spokojnie Drake. Ja i tak cię złapię. Jednak wpierw wrócę do domu. Rodzice pewnie dostają lekkiej paranoi co mogę zrobić w "takim stanie". Pobiegłam do bazy i wbiegłam do pokoju, który zajęłam i wzięłam swoje rzeczy. Na wychodnym złapał mnie David.
- Dzień Dobry. Czy mogłabyś mi wyjaśnić co się tutaj wczoraj działo?- spytał spoglądając mi w oczy. To jego spojrzenie przepełnione troską, zaczyna mnie przerażać.
- Chciałabym, ale się śpieszę. Ktoś zaraz na pewno wróci i ci wyjaśni. A jak spotkasz Jaydena... Wiesz co lepiej zapomnij. Muszę lecieć, pa.- cmoknęłam go w policzek i pognałam do domu.
Z Jaydenem porozmawiam później, chociaż mam nadzieję iż Fran wybiła mu tamten głupi pomysł z głowy. Bez niego paczka się rozpadnie i nie wiadomo co się z nami wszystkimi stanie. Jestem pewna, że ktoś by nie uważał podczas przemiany i ludzie by wpadli w panikę.
Weszłam do domu i wpierw przywitałam się z siostrą. Ciekawe jak ja mam jej wytłumaczyć iż Will nie żyje. Skoro do mnie do nie dochodzi to co dopiero do takiego szkraba. Nie chcę rujnować jej świata z bajki. Jest jeszcze taka malutka. Cmoknęłam ją w czoło i poszłam do salonu, gdzie siedzieli moi rodzice.
- I jak było?- spytali jednocześnie moi rodzice. Oni to są dopiero przykładem idealnego małżeństwa. Nie dosyć, że są szczęśliwi ze sobą to jeszcze część ich zainteresowań się pokłada. W tym momencie moja mama uczyła mojego tatę gotować. Wywnioskowałam to po przypalonej kaszy w garnku.
- Dobrze. Idę wziąć prysznic i wychodzę. Postaram się wrócić na obiad. Muszę się spotkać z Drake'iem. David powinien niedługo wrócić.
-Uważaj na siebie córeczko. Nie chcę aby ci się coś stało.- szepnęła mi mama na ucho i odgarnęła włosy za uszy.
Posłałam jej delikatny uśmiech i ruszyłam do swojego pokoju. Zrzuciłam z siebie ubrania i zawinięta w szlafrok poszłam do łazienki. Wzięłam krótki acz orzeźwiający prysznic i ubrałam się w dżinsy i białą koszulkę. Rozczesałam włosy i sprawdziłam czy mam gdzieś jeszcze jakieś rany. Całe szczęście były tylko na plecach i dłoniach. Pozaklejałam sobie na dłoniach najbardziej babrające się rany i zabierając telefon z łóżka, zeszłam do przedpokoju. Założyłam buty, skórzaną kurtę i wyszłam.
Nie odpuszczę Drake'owi. Po prostu nie chcę go teraz zostawić, no i chcę dostać odpowiedzi na pytania, które  mnie męczą. Mam nadzieję iż je uzyskam. Bo jak już wszyscy wiemy chłopak lubi działać mi na nerwy. Chociaż mimo to nadal go lubię. Kiedy doszłam pod dom jego babci zauważyłam chłopaka rąbającego drewno. Zaszłam go od tyłu i wyjęłam mu jedną ze słuchawek.
- Wyobrażasz sobie, że to drewno to moja głowa?- szepnęłam mu na ucho z uśmiechem. Wiem wiem, nie drażni się faceta z bronią, ale chyba mi nic nie zrobi. W końcu mógł to zrobić wieczorem, kiedy to jego frustracja sięgała zenitu, a jednak tylko pokrzyczał, więc teraz też nic nie zrobi.


https://66.media.tumblr.com/af5c6afd4ae6fb4a1bb547722b6e0273/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo4_400.gif https://66.media.tumblr.com/7a836bc64d679800a4138557c8885830/tumblr_pv0hjapxfY1s7xfipo6_400.gif

Offline

#99 30-11-2015 o 17h20

Miss'wow
natasza793
...
Miejsce: Dobre
Wiadomości: 714

Link do zewnętrznego obrazka

Wbrew mi... Nie chce zrobić nic wbrew mi. Jednocześnie wymaga bym ja postąpiła ,,wbrew sobie''. Jay powinieneś wiedzieć, że jestem uparta i życie nauczyła mnie to by nie przejmować się tym czego ludzie oczekują od de mnie, jak mnie widzą. Dla mnie najważniejsze jest aby nie postępować wbrew sobie nie rezygnować z tego co jest dla mnie ważne. Już najważniejsze w życiu się nie podawać i nie trać nadzieję. W sumie byłam wdzięczna, że księżyc już pełń, bo nie musiałam raz jeszcze mówić iż nie od idę. Co było według mnie nudne?
Co do samej przemiany trudno mi powiedzieć czy była bolesna. Jednak też nie była błyskawiczna tak jak dobrowolne. Tą przemianę odczuła można powiedzieć lekkim dyskomfortem. Gdyż ból nie był tak ogromny jak pod czas mojej pierwszej przemiany ale to nie oznacz, że w ogóle go nie było.
Gdy obudziłam się po przemianie jak zawsze miałem lekki przebłyski. Jednak nic nie mówione. Tylko jakieś odczucia. Jednak jedno było inne... Widziałam obcego mi wilka. Nie wiem czy to był zwykły czy podobny do nas. Jednak jeśli się okaże to drugie czuję, że muszę poznać prawdę. Jednak najpierw priorytety. Po pierwsze muszę określić swoją pozycję, a następnie odnaleźć swoje ubranie. Wiedziałam, że obudziłam się okolicach bazy. Nie daleko rzeki, która płynęła w prawo od de mnie oraz rozpoznawałam drzewo. Po drugiej stronie jej. Gdyż było jedną z moich skrytek na ubrania. Cóż nie założę tego co zaplanował trudno... Będzie na inny czas. Nim się przebiorę muszę przepłynąć rzekę. Po prostu super nie jak orzeźwiająca zimna kąpiel po przemianie. Cóż nie za bardzo chcąc pozostawać dłużej w ,,Adamowym stroju". Choć w tym przypadku raczej Ewy. Ruszyłam swoje cztery litery i wskoczyłam do wody. Ciesząc się, że pływanie wybrałam jako przedmiot w szkole. Pierwsze sekundy wody był koszmarem. Woda okazała się zimniejsza niż przypuszczałam. Poczułam jej chłód jak wbija mi się tysiącami małych igiełek. Jednak zacisnęłam zęby i przepłynęłam ją. Po czym biegiem dobiegłam do drzewa. Jak dobrze, że wybrałam je kiedyś. Przynajmniej nie musiałam szukać bóg wie gdzie. Przebrałam się szybko. Wyciskając włosy z wody, a następnie zawiązałam je dwa luźne warkocze. Cóż strój oczywiście był strój grunge, który stał się moim stylem. Tak jakby znakiem rozpoznawczym od trzynastego roku życia. Gdy była ubrana zastanowiłam się do dalej... Cóż postanowiłam udać się na te jezioro wczorajsze. Nie tylko dlatego iż uważam iż Jay tam się udał ale również. Muszę otworzyć to gdzie widziałam tego wilka. Aby go odnaleźć. Na razie postanowiłam nie dzielić się z tym pozostałymi. Zwłaszcza iż nie jestem pewna co do niego, a po za tym... Wataha ma ważniejsze sprawy na głowie. Gdy była niedaleko dostrzegłam postać.
- To jak nadal planujesz opuszczenie PRZYJACIÓŁ - celowo użyłam tego słowa i zaakcentowałam go.


Jeśli gdzieś nie odpisuje długo proszę o wybaczenie i przypomnienie na PW  PS zadaj mi pytanie  ASK.fm
Link do zewnętrznego obrazka

Offline

#100 01-12-2015 o 18h23

Miss'Fuzja
Steno
Odliczanie do samodestrukcji: 10...9...8...
Miejsce: HotHarem- if u know.
Wiadomości: 5 284


https://41.media.tumblr.com/6e5107dde24e155252e717150c30f23f/tumblr_ntllybt1cm1und1xgo1_500.png

Jeszcze zanim pojawiła się za mną, wyczułem obecność Marion.
Zakląłem.
- Nie. Drewno to Jay.- uśmiechnąłem się pod nosem, kończąc robotę. Odrzuciłem kawałek drewna na stosik ułożony niedbale pod linią drzew pobliskiego lasu i wbiłem siekierę w pień, ciesząc się, że w końcu skończyłem z tym cholerstwem i że mogę się zabrać za przyjemniejsze rzeczy. Moja ręka automatycznie zanurzyła się w kieszeni w poszukiwaniu cichego przyjaciela jakim były papierosy, ale paczka, którą wyciągnąłem była pusta. Zakląłem pod nosem, obiecując sobie, że jak tylko pozbędę się Marion, pierwsze co zrobię, to pognam do sklepu po spory zapas.
- Aż tak za mną tęsknisz, że nie możesz wytrzymać dnia beze mnie?-  odwróciłem się do dziewczyny i złapałem ją jedną ręką w pasie, przyciągając do siebie. Mhm, pachniała nawet nieźle- zauważyłem zadowolony.
W zasadzie sam powinienem był wziąć prysznic od razu jak wróciłem. Ubabrany ziemią po nocnej hulance i spocony od machania siekierą, musiałem prezentować się niezbyt dobrze. Ale czego można by się spodziewać po kimś kto w czasie pełni zamienia się w sierściucha nieprzejmującego się dbaniem o higienę.
Z innych rzeczy dotyczących stawania się wilkiem jakie zauważyłem było...hmf...jakby bardziej mi się chce parę dni przed i po pełni. Wiecie co...
spojrzałem na Marion i uśmiechnąłem się- zbyt wymownie.
- Przyszłaś ponarzekać czy porobić coś przyjemniejszego?

Tak trochę w cały świat wyszło xddd

Ostatnio zmieniony przez Steno (01-12-2015 o 18h24)



https://68.media.tumblr.com/cac66d438ae0420a5c451b84d53428d1/tumblr_oj4p3vhdFM1rkcev7o1_500.gif

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1 2 3 4 5