Link do zewnętrznego obrazka
Chłopak spytał czy wolę zimne czy ciepłe mleko, a że głupio było mi odpowiadać, że w zasadzie nie jadam śniadań, wzięłam zimną porcję. Nie zjadłam zbyt wiele chrupek, a mleko wypiłam, by zaoszczędzić czas. Idąc śladem chłopaka, wstawiłam miskę do zlewu. Wparowałam do pokoju chłopaka, ale jego tam nie było. Dopiero później wkroczył z nałożoną kreską. W zasadzie miałam ochotę sobie też zrobić, ale nie widziałam sensu przed zajęciami sportowymi. W końcu wszystko prawdopodobnie by mi się rozmazało. Pokiwałam tylko głową.
Już kilka minut później byliśmy pod moim blokiem. Pomimo mojej rady, by chłopak zostawił auto pod szkołą. Zostawiwszy go na dole, wbiegłam po schodach tak szybko jak tylko się dało. Gdy tylko uchyliłam drzwi mieszkania, niemal natychmiast znalazłam się w ramionach Mike'a. - Martwiłem się. - wyszeptał, wtykając nos w moje włosy. Odsunął się odrobinkę i spojrzał mi w oczy. - Nic ci nie zrobił? - spytała, a ja spojrzałam na niego krzywo. - Czemu niby miałby coś mi zrobić? - Spaliście razem. - No tak, i co z tego? - Katherine! - chłopak złapał się za głowę. - Jesteś pewna, że jest hetero? - Tak. - wbiłam pytające, ale jednocześnie lekko zirytowane spojrzenie w oczy chłopaka, a on zaczerwienił się lekko i odwrócił wzrok - Zaczynam go lubić coraz bardziej. - powiedział, patrząc gdzieś na ścianę. - Musi cię bardzo szanować. Każdy normalny facet by cię zbałamucił. - otworzyłam szeroko oczy i postawiłam krok w tył - Co chcesz przez to powiedzieć? - chłopak zaczerwienił się jeszcze bardziej. - Kathe... Nie wiesz, jak działasz na mężczyzn, prawda? - Otworzyłam oczy jeszcze szerzej. Nie wiedziałam co zrobić, czy też powiedzieć. Zatkało mnie. Jeśli w tym momencie Mike podziwiał Soo, to co mógł czuć chłopak. Poczułam się winna. Powinnam więcej myśleć o tym, co czuł Joonie, zamiast myśleć tylko o sobie. Mimowolnie potarłam kciukiem dolną wargę, wspominając nasze przypadkowe zetknięcie się ust. Uniosłam oczy z powrotem na Mike'a. - A ty? - spytałam, przypominając sobie, że podczas jednego ze swoich wybuchów, nie mogłam się uspokoić i usnęłam dopiero z chłopakiem u boku. - A ty? - powtórzyłam swoje pytanie, chociaż nie byłam pewna, czy chcę znać odpowiedź. Od razu nasunęły mi się na myśl jego wymijające odpowiedzi, gdy pytałam, czemu nikogo nie ma. Zawsze kończyło się to hasłem "mam ciebie" albo jakąś wymijającą formułką. Wwiercałam się w jego oczy wzrokiem. Nie jestem pewna co we mnie wstąpiło, a Mike.. Na początku wyglądał na zdziwionego, a potem zdenerwowanego. - Spóźnisz się do szkoły. Porozmawiamy później. - powiedział to tak chłodnym tonem, że przeszły mnie dreszcze. Nie powinnam naciskać. On nigdy nie naciskał. Spuściłam wzrok na podłogę i wyszeptałam ciche przepraszam. Do oczu napłynęły mi łzy. Naraziłam Soo na niepotrzebny stres i frustrację, a ponadto teraz zdenerwowałam Mike'a. Skierowałam kroki do salonu, gdzie nadal mieścił się "mój pokój". Gdy mijałam chłopaka, poczułam mocne szarpnięcie za ramię. Znów mnie przytulił. - To ja cię przepraszam. To normalne, że pytasz. Ja po prostu... - zrozumiałam. Nie był jeszcze gotowy. Przytuliłam go mocno, po czym wyplątałam się i podbiegłam do szafy. Zmiana ubrań nie zajęła mi długo, ale niezmiernie zdziwił mnie fakt, że gdy wyszłam z salonu, zastałam Mike'a przy drzwiach z papierową torebką w dłoni. Otworzyłam szeroko oczy, ale z wdzięcznością przyjęłam paczkę. Cmoknęłam go w policzek i z prędkością światła zbiegłam na dół po schodach. Od razu wpadłam na Soo, który najwyraźniej już się zniecierpliwił i chciał wchodzić na górę. Wtuliłam się w niego, nie chcąc by zauważył, że mam łzy w oczach. Wyszeptałam ciche przepraszam i nie dając mu możliwości na jakąkolwiek reakcję, złapałam go za dłoń i zaczęłam ciągnąć w stronę szkoły. Mieliśmy już niezbyt wiele czasu.
Ostatnio zmieniony przez Ojsa (16-03-2015 o 21h14)