Ban, bo oj tam, zaraz branie xD Mówię z doświadczenia swojego i kilku przyjaciółek i koleżanek.
Tu kilka przykładów, których nie musicie czytać, tym bardziej ostatniej zakładki xD Ale jeśli kpmuś się nudzi i nie ma co robić ze swoim życiem, to poziom lektury w sam raz na taki stan.
przykład namber łan
Dziewczyna miała kilku chłopaków, ale w żadnym nie była zakochana. Jak ostatnio z nią rozmawiałam, to zastanawiała się czy zerwać z obecnym czy nie, bo jako człowiek jest fajny, ale nic do niego nie czuje, a on ją obsypuje wyznaniami miłości i jest wręcz chorobliwie zazdrosny.
przykład namber tu
Dziewczyna przyjaźniła się z takim kolesiem. Ona nic do niego nie czuła, ale po pewnym czasie on zaczął liczyć na coś więcej. Ona postanowiła dać mu szansę "żeby nie żałować", no i są w takim związku bardzo przyjacielskim, w którym on jej mówi "kocham cię" a ona nigdy, bo dla niej to słowo ma większe znaczenie.
przykład namber fri
Dziewczyna była z kolesiem razem. On już po 2 dniach związku wyznawał jej miłość, a ona tylko na niego dziwnie patrzyła. Po jakimś miesiącu z nim zerwała.
BONUS *przygody ekhem. miłosne ekhem. Irysia*
No więc chłopaków mialam aż dwóch.
1. Nie byłam w nim nigdy zakochana, nawet na początku, ale jakoś tak w dziwnych okolicznościach po miesiącu od prawdziwego poznania zostaliśmy parą (wcześniej 2 miesiace pisaliśmy przez wakacje). Potem potrafil mnie wręcz szantażować emocjonalnie, że beze mnie sobie nie porazi, że jego życie nie będzie mieć sensu itd. Zasypywał mnie wyznaniami miłości. A ja nic takiego nie czułam, traktowałam to bardziej fizycznie. Po jakichś 3 tygodniach razem, przez to że bałam się jak zareaguje, zamiast jak normalny człowiek z nim zerwać, przez tydzień doprowadziłam do tego, żeby to on zerwał ze mną.
2. Znów "przyjaciel". Kolejny dziwny człowiek, u którego wypierałam to, że jest dziwnym człowiekiem. A kiedy po paru miesiącach kumplowania się chciał czegoś więcej, na początku udawałąm że tego nie widzę. Ale on stawał się coraz smutniejszy, a moja asertywność poszła się.. no wiecie co. Stwierdziłam że "dam mu szansę, żeby nie żałować". No a teraz żałuję tej szansy. Kolejny bezsensowny, krótki i z mojej stony czysto fizyczny związek - a on oczywiście mówił mi wyznania miłości i nie chciał nawet pozwolić odejść. Prawie się rozpłakał kiedy stwierdziłam że z nami koniec, zaczął krzyczeć i powalił mnie na ziemię. Wtedy zobaczyłam, że z nim serio coś jest nie tak. Udało mi się odejść.
BONUSY W BONUSACH - nie musicie tego czytać, serio. Nie będę zachęcać, sama nie wiem czemu to wszystko napisałąm xD
(Numerki nie sa ułożone chronologicznie, tylko dla porządku wizualnego)
3. Kumplowałam się w miedzyczasie z innym. Byłam pewna, że on nic więcej nie chce. Ale kiedy po wspólnym spacerze z psem chciał mi dać czekoladki, bo "wczoraj były walentynki, ale nie zdążyłem ci dać" to dosłownie uciekłam. To był dziwny tym, na kumpla okej, ale temu nawet nie chciałam dawać szansy. Moja nadzieja na kumpelstwo czy tzw. przyjaźń damsko-męską chwilowo upadła.
Tu już totalne, zabawne albo dziwne bonusy lub niewyjaśnione sytuacje xD Trochę zmażą może efekt zbyt uczuciowych chłopaków, a niekórych pokażą jako niedojrzałych po prostu xD No i mnie tez niekoniecznie dobrze xD
4. Na wycieczce klasowej po sporej dawce alkoholu stwierdziliśmy z takim chłopakiem z którym na co dzień nawet nie rozmawiam, że zabawnie będzie zostać parą na 5 minut. To było pierwszej nocy i to pod koniec, więc po prostu wróciliśmy za rączkę i tańczyliśmy czasem jakieś obroty w drodz powrotnej do domków. Następnej nocy po alkoholu wątek powrócił, tym razem na dłużej, po czym się hajtnęliśmy, a kiedy chciałam rozwodu to mi go nie dał, stwierdzając, że "nasze małżeństwo tylko przejdzie w stan uśpienia i kiedyś będzie mogło się odnowić". Stwierdzilismy też wtedy, że nie będziemy nagle ze sobą rozmawiać w szkole, bo to by było dziwne. No i nie rozmawiamy xDD (spokojnie, nie doszło do niczego wiecej niż trzymanie za rączkę)
5. Tu już nie chce mi się wszytkivh zwrotów akcji opisywać, ale raz na imprezie przez walkę o najwygodniejsze miejsce leżałam i spałam z ty chłopakiem. Innym razem na imprezie dosłownie raz zatańczyliśmy, ale tak... hmm, bardzo klubowo. Koleś chyba nawet pocałował mnie kilka razy w szyję. Potem mnie unikał w szkole jak ognia. Na sylwestrze ciągle mnie unikał, ale nagle pod koniec raz zatańczyliśmy i potem siedzieliśmy razem, a on mnie obejmował. Ktoś przyszedł i dał sugestywny komentarz, ja odeszłam na chwilę i jak wróciłam to już nie siadaliśmy razem. Od tej pory znów mnie unika. A ja już nie zamierzam z tym tchórzem i/lub d*pkiem rozmawiać. Nie mam pojęcia czy bał się, że ja licze na coś więcej, czy sam na coś liczył i się tego wystraszył.
6. Z tym po prostu żyję na nieustannym flircie i niepewności, raz tańczyliśmy na jednej imprezie i to był mój najlepszy taniec w życiu. Jeśli miałabym powiedzieć że cokolwiek do kogokolwiek poczułam to do niego, choć już mi przeszło. Ciągle z nim rozmawiam i bardzo go lubię, ale był taki moment, kiedy pierwszy raz w życiu czułam zazdrość o inną dziewczynę. A co on czuje to nie wiem, bo jest zbyt tajemniczy i zamknięty w sobie, a na co dzień nosi zbyt wiele masek, które większość ludzi uznaje za prawdę i traktują go jak ekstrawertycznego śmieszka.
7. Proszę państwa wielki finał! Mój przyjaciel. Poznaliśmy się na dobre na wycieczce klasowej (btw był moim drużbą na ślubie xD) i dopiero po tych 9-10 miesiącach bycia w jednej klasie zaczęliśmy się ze sobą trzymać i uznaliśmy że jesteśmy spoko xD To był mój dowód, że przyjaźń damsko-męska istnieje. Ostatnio nagle zaczął mnie bez słowa wyjaśnienia unikać. Przypadkiem spotkaliśmy się na imprezie w klubie, on był naprawdę mocno wzięty, ja byłam praktycznie trzeźwa, ale trochę udawałam, żeby czuł się swobodniej. No i zatańczyliśmy, z nim zawsze tańcze bardziej klasycznie. Zaczęliśmy sobie trochę wspominać i w pewnym momencie stwierdził "nie lubię zadawać niewygodnych pytań, ale na co ty liczysz?" odpowiedziałam szczerze że "na nic". Potem rozmawialiśmy i znów seria niewygodnych pytań, czy mni unikał itd. A on spytał się mnie czy podoba mi się koleś opisany wyżej. Powiedziałam że nie.A potem, czy podoba mi się ktokolwiek z klasy. Znów nie. Po czym dodałam: "tak samo jak na całym świecie". To było tydzień temu i od tej pory wreszcie normalnie rozmawiamy, wczoraj jakby na potwierdzenie tego wpadł do mnie na piwo. I znów nie wiem, czy bał się, że ja liczę na coś więcej, czy sam liczył na coś więcej.
Więcej facetów nie pamiętam, za wszytkich serdecznie żałuję. Finito.
A dla tych co dotrwali, ciekawostka - jeśli jeszcze nie zauważyliście, cała siódemka, łącznie z dwójką ex, chodzi ze mną do klasy. Także wesoło. xD
Ostatnio zmieniony przez Iremi (16-02-2018 o 09h33)