W samolocie, w pociągu, w poczekalni, na Księżycu... (okej, nie na Księżycu) Wszystkie te miejsca łączy długi czas spędzony w bezruchu. I nuda. Wtedy właśnie uciekamy się do różnych gierek i tak dalej. Podzielcie się swoimi tutaj 
Ja mogę Wam sprezentować niezbyt mądrą, ale prześmieszną gierkę zwaną w naszych kręgach "Naleśnikiem".
A oto zasady:
Każdy otrzymuje karteczkę (dłuższą niż szerszą) i długopis.
Każdy zapisuje na samej górze odpowiedź na pytanie "Kto?". Może to być ktokolwiek, człowiek czy zwierzę, istniejący czy nie. Następnie zagina karteczkę tak, by rzeczownik był niewidoczny. Następnie przekazuje karteczkę osobie z lewej.
Analogicznie postępujemy z pytaniami "Z kim?", "Co robią?", "Jak?" i "Gdzie?" Pamiętajcie, że każda nowa linijka musi się znajdować pod zagiętą krawędzią.
W rezultacie wszystkie karteczki są zwinięte (jak naleśniki).
Rozwińcie je... I. 
Zdania nie grzeszą poprawnością stylistyczną, ale niektóre są doprawdy bezcenne...
Oto naleśniki, które zapamiętam na całe życie:
"Sherlock Holmes z Morganem Freemanem bulgotają tajemniczo w domu Morgana Freemana".
"Mycroft Holmes z mamą mamy mamy mamy Staśka grają w misie-patysie ponuro na głowie teścia kowala spod mostu".
"Ryba z Watsonem jedzą smerfojagody jak najciszej w Baskerville Hall"
"Watson z czerwonym domem bimbomują zgrabnie w dziale samobieżnym Loyd G-C".
Forum - Missfashion.pl, gra o modzie dla dziewczyn!
Strony : 1
#1 28-08-2014 o 09h46
#2 28-08-2014 o 10h21
U mnie, chociaż bardziej niż w poczekalni na posiadówkach u znajomych, królują karteczki na czole
Zasady są proste: siadamy w kole, każdy bierze samoprzylepną karteczkę i pisze na niej imię i nazwisko znanej postaci lub osoby (obojętnie, czy prawdziwej, czy fikcyjnej, ale takiej, żeby raczej wszyscy zgromadzeni wiedzieli, o kogo chodzi). Taką karteczkę przykleja się na czoło sąsiada. Celem jest odgadnięcie, kim się jest (kogo ma się na czole), poprzez zadawanie pytań, na które można odpowiedzieć tylko "Tak/Nie". Po kolei w kółku każdy zadaje po jednym pytaniu i tak do skutku. Zawsze jest przy tym kupa śmiechu 
#3 28-08-2014 o 15h37
Kaede napisał
U mnie, chociaż bardziej niż w poczekalni na posiadówkach u znajomych, królują karteczki na czoleZasady są proste: siadamy w kole, każdy bierze samoprzylepną karteczkę i pisze na niej imię i nazwisko znanej postaci lub osoby (obojętnie, czy prawdziwej, czy fikcyjnej, ale takiej, żeby raczej wszyscy zgromadzeni wiedzieli, o kogo chodzi). Taką karteczkę przykleja się na czoło sąsiada. Celem jest odgadnięcie, kim się jest (kogo ma się na czole), poprzez zadawanie pytań, na które można odpowiedzieć tylko "Tak/Nie". Po kolei w kółku każdy zadaje po jednym pytaniu i tak do skutku. Zawsze jest przy tym kupa śmiechu
Hehehehehe, przypomina mi się, jak pijani Sherlock i John w to grali
#4 28-08-2014 o 16h42
U nas ostatnio na paletach jest gra w "mafię"
siadamy sobie wokół stołu (czy gdzie kto chce) i losujemy po jednej karcie - ilość kart zależy od ilości graczy. Ośmiu graczy, siedem kart - jedna nie losuje, bo jest "mistrzem gry" (chociaż fajniej jest jak grupka jest większa
nikt nie pokazuje reszcie jaką ma kartę!). Osoby, które wylosowały kartę z królem (na małą grupę jest ich dwóch) są mafią. Pozostali (Ci ze zwykłymi kartami) to mieszkańcy miasta. Gra polega na tym, że mistrz gry mówi: "zapada zmrok. Miasto usypia.". Wtedy wszyscy gracze zamykają oczy. Kolejna komenda mistrza to: "mieszkańcy śpią. Budzi się mafia". Mafia (ci z królami) otwierają oczy i typują osobę, która odpada - oczywiście nie zdradzając się, że jest się w mafii. Potem jest: " mafia zasypia." (mafia zamyka oczy) i "Jest poranek. Mieszkańcy/Miasto się budzi". Wszyscy otwierają oczy i wskazana przez mafię osoba odpada z gry, a reszta typuje kto może należeć do mafii - czyli kto odpada. Gra kończy się kiedy cała mafia zostanie zdemaskowana albo zostanie jeden mieszkaniec. Oczywiście mistrz gry nie może nikomu zdradzić kto jest mafią - oni sami raczej tego nie zrobią xD
Sama gierka może nie należy do wybitnie szalonych, ale kocham to dochodzenie kto i dlaczego, a także kto następny wypada
- oskarżenia są absurdalne! Zgon ze śmiechu murowany xD
Ostatnio zmieniony przez Steno (28-08-2014 o 16h42)
#5 28-08-2014 o 18h22
Steno, aż mi się przypomniało, jak jechaliśmy na moją pierwszą kolonię. xD Też chciałam napisać o tej grze. T.T
A naleśnika znam pod nazwą papierosa, graliśmy w to kiedyś gdy moja klasa zleciała się do mojego domu.
Pod koniec roku na lekcjach angielskiego gramy w wisielca (po angielsku!). Zwykle jest kupa śmiechu, jak ktoś popełni literówkę i przez niego cała gra się sypie. xD

#6 28-08-2014 o 20h11
Majeran, takie życie!
*ivil smajl
poza tymi to zazwyczaj popitala się w jakies karcianki, ale inne? Mój mózg przestał ogarniać co tam nowego na podwórzu słychać i wszelkie gierki młodzieży przelatują koło mnie bez większego echa ;d a szkoda, bo czasami jest taka zajawka żeby pograć w coś w wolnej chwili, a zazwyczaj nie ma w co, bo albo brak ludzi, albo brak pomysłu na zabawę. Starość xD
#7 28-08-2014 o 22h25
Przypominało mi się jeszcze "20 pytań". Bawiłam się w to z moim psychobraciszkiem
Jeden z nas wymyślał sobie jakieś konkretne coś lub kogoś, a drugi miał do dyspozycji 20 pytań, na które drugi może odpowiedzieć wyłącznie "tak" lub "nie", żeby to odgadnąć. Pamiętam, że zawsze padało pytanie: "Czy to jest większe od chlebaka?" 
Strony : 1
