Jesień. Deszcz i ciemność, czego by tu się więcej spodziewać? Nad głową Marty plusnęła jedna kropla deszczu. Siedziała pod starym dębem w okolicach Warszawy. Było tłoczno i niespokojnie, aż nagle usłyszała dziwny głos dobiegający jakby zza jej pleców.
-Marta! Chodź! Miałyśmy iść do parku! Zapomniałaś?-podbiegła szybko, okazało się że to jej dobre kumpele.-Idę!-zawołała i uściskała gorąco przyjaciółki.
-Tomek tam jest!-powiedziała Kalina (jedna z przyjaciółek Marty).
-Na serio? Myślałam, że poszedł na siłownię. Co go skłoniło żeby poszedł akurat do parku? Po co?-Marta zapytała się przyjaciółek z wielkim zaskoczeniem.
Od dawna bowiem ukrycie ukrywała przed przyjaciółkami to, że bardzo on jej się podoba, ale powiedziała im to. Mimo sekretu Kalina z Gośką przyjęły to normalnie, gdyż też podobali im się niektórzy chłopacy z liceum.
-Ej no!!! Chodź! Wszyscy już poszli to zobaczyć.-Gośka szturchnęła Martę i uśmiechnęła się szyderczo.-Kto? Co zobaczyć?-Marta zapytała z wielkim entuzjazmem. -Tydzień temu zmarła ciocia Tomka, w jednym z zakamarków lasu znaleziono jej ciało, ale to nie było normalne, gdyż był tam połówka twojego medalionu!
-Kalina szybko dokończyła swoje zdanie. Później wszystkie trzy ,utonęły" w głębokim milczeniu i skierowały się w stronę parku. Przecież ciało cioci Tomka nie mogło tak sobie po prostu pójść do parku. Marta nigdy nie cieszyła się z życia i była pesymistką, jej rodzice, kiedy miała siedem lat powiedzieli jej, że znaleźli ją w parku, tym do którego właśnie idzie. Gdy dowiedziała się o medalionie, o którym dostała w dzieciństwie od cioci Tomka serce zabiło jeszcze mocniej.
Wśród wielkiego tłumu ludzi, zobaczyła TV, nagle poczuła się dziwnie, słabo aż zemdlała. Gdy się przebudziła nic początkowo nie widziała, ale później dostrzegła swoje przyjaciółki i Tomka.
-Ej, żyjesz?-zapytała się Gośka.
-Żyję.-Marta mruknęła coś pod nosem i wstała.
-Marta! Cześć!-powiedział uprzejmie Tomek.
-Cześć!-odpowiedziała Marta.
Później trwała głęboka rozmowa o medalionie, cioci Tomka i rozmowa ogólna.
Następnego dnia było zwyczajnie. Pogoda była taka sama co wczoraj.
Kiedy miała wychodzić z domu zobaczyła osobę jej znajomą. Tak! To ciocia Tomka! Ale...przecież to nie możliwe!
-złącz medalion!!!!-mruknęła i znikła tak samo jak się pojawiła, czyli niespodziewanie.
Marta nie mówiąc nic nikomu poszła do parku z Tomkiem, złączyła części medalionu i.....
....pojawiła się w dziwacznym miejscu.
Wyglądało szaro i ponuro, aż ciarki na plecach można czuć było. Przed sobą zobaczyła dziwacznego chochlika.
-nie bój się! Jestem przyjacielem Elizy (cioci Tomka?), nareszcie przybyłaś księżniczko! Marta widocznie nic nie zrozumiała, ona księżniczką? Czy to wszystko w co się wpakowała nie jest dziwne?
-Jest w więzieniu Diablaoa, gdyż nie chciała powiedzieć gdzie się znajdujesz! Nie chciała ujawniać twojej najsilniejszej mocy! Zostawiła cię w parku gdy się urodziłaś dla bezpieczeństwa!
-Mocy? Diabloao?-Marta zapytała przerażona.
-Tak! Masz medalion! Nie wiedziałaś o tym, że medalion może spełnić 3 życzenia?
-Nie....
Potem wszyscy potajemnie weszli do zamku Diabloao i sprytnie ominęli straż.
Nagle marta zobaczyła dziwnego potwora z koroną. To on!
-To ona! Brać ją!-nagle wszytkie stwory zaczęły gonić Martę, Zakuto ją w kajdanki i odebrano moc. Nie mogła nic zrobic, nawet mówić, miała zaklęblowane usta.
Tomek wziął medalion i nagle wszystkie stwory znikły, a Diabloao rokruszył się na drobne kawałki.
-AAAaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!-nagle kraina przemieniła się w cudną i rozbujaną roślinami. Później wyszła z krat więziennych Eliza. Marta zawołała-Mamo!!!-rozpłakała się i przytuliła ją mocno. Obiecała, że gdy ona przejmie władzę nad tą krainą, nigdy nie dopuści do pojawienia się Diabloa!
Wszyscy byli bardzo szczęśliwi.
Koniec
,,Zasady są po to, żeby je łamać..."


napisz od nowa przeczytaj oczami innej osoby i powiedz jak to wygląda 

