Jeśli chodzi o mnie to już dawno temu mam za sobą pierwsze spotkanie z osobą z Wielkich Internetów, a doszło do niego dość przypadkowo i spontanicznie
Rzuciłam na blogowym czacie, że muszę się pakować, bo jadę do dziadków tu i tu, a koleżanka kazała mi wejść na priv i powiedziała, że ona mieszka w tej samej dzielnicy
No i jak byłyśmy już tak blisko siebie to aż żal nie zobaczyć tej drugiej osoby
Nawet przez chwilę się nie zastanawiałam, a po prostu umówiłam na spotkanie
Teraz jesteśmy już po niejednym, wiele godzin spędziłam u niej w domu, no i wspólnie wyjechałyśmy do Gdańska na dzień otwarty na uniwerku
Okazało się nawet, że ona zna część osób z mojej podstawówki i chodziła z nimi do szkoły
Zero stresu, że to może być jakiś dziwny, podejrzany człowiek, bo nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie – nic z tych rzeczy.
Tak samo nie miałabym oporów przed napisaniem esemesa do internetowych znajomych z Torunia, gdybym tam w końcu zawitała
W końcu mam niegasnące zaproszenie i obietnicę, że nie zostawią mnie w pobliskim rowie
Jedyne, co mnie powstrzymuje to odległość. W końcu jest to już jakaś większa wyprawa niż wejście z biletem za 2,20 do autobusu/metra 
Fakt, że moje internetowe znajomości (w większości nawiązane na blogach grupowych – od postaci do autora
) są też trochę bardziej "realne" dzięki telefonom, facebookowi i wieeeeeluuuuu pocztówkom, dlatego nie mam wrażenia, że spotykam się tylko z osobą sprzed drugiego ekranu
O, z jedną koleżanką na przykład wysłałyśmy sobie listy! I dostałam od niej toruńskie pierniki, mmmmm, yummy 
Do większości osób, z którymi miałabym się spotkać, od lat mam adresy (a one do mnie), więc jeśli byłby to jakiś creep, który chce mnie napaść raczej już dawno by to zrobił xD